Strzelanie od pierwszych sekund
Iście interesująco kreśliła się konfrontacja Drzewiarza Jasienica z BKS-em, który w ostatnim dniach przeszedł zmianę na ławce trenerskiej.
- Nie wiedzieliśmy się czego możemy się spodziewać i BKS nas zaskoczył na początku spotkania, który też został przez nas mocno przespany. Z czasem się jednak otrząsnęliśmy i zaczęliśmy grać "swoje" - mówi nam Konrad Kuder, szkoleniowiec Drzewiarza.
Nie był to wyrafinowany mecz dla piłkarskich koneserów. Nie pozwalała na to przede wszystkim fatalna murawa boiska w Jasienicy. W tych warunkach na wstępie lepiej odnaleźli się piłkarze BKS-u, którzy na prowadzenie wyszli... w 16. sekundzie. Szybkie rozegranie piłki, podbramkowe zamieszanie, a tam najlepiej odnalazł się Michał Bojdys. Na kolejną bramkę kibice musieli czekać nieco ponad 30. minut. Wówczas do głosu doszli gospodarze. Maciej Kaczmarczyk dograł piłkę wzdłuż pola karnego, Oskar Wadas sprytnie ją przepuścił, a całość "wcinką" spuentował Kuder. Więcej goli w tej części meczu nie zobaczyliśmy, choć do końca pierwszej części to Drzewiarz był stroną przeważającą.
Druga połowa rozpoczęła się od wymiany ciosów. W 48. minucie Kaczmarczyk wyprowadził Drzewiarz na prowadzenie po szybko rozegranym rzucie z autu. To spotkało się z ripostą BKS-u. W 53. minucie Patryk Smalcerz faulował Dariusza Łosia. Kapitan BKS-u sam wymierzył sprawiedliwość z 11. metrów. Przy pierwszym strzale zatrzymał go Paweł Góra, ale wobec dobitki bramkarz Jasieniczan był bezradny. Stan 2:2 utrzymywał się przez długi czas, jednak kolejny gol wisiał w powietrzu. Ten padł łupem gospodarzy. W 83. minucie Karol Podgórski głową umieścił piłkę w siatce po dograniu Macieja Marka, ustalając tym samym rezultat spotkania.