Sam trener nie ukrywał satysfakcji, podkreślając, jak intensywny i jednocześnie owocny był to czas. - Miniony weekend był bardzo napięty dla naszych zawodników, walczyliśmy na dwóch frontach - najpierw MMA Atack i udany powrót Adriana Dudka, który poddaje swojego przeciwnika w 1. rundzie. W sobotę kolejne emocje tuż za polską granicą w Czechach, gdzie czterech naszych zawodników wygrywa swoje pojedynki. Znakomity weekend i jestem bardzo zadowolony z każdego z nich, bo to były naprawdę świetne, emocjonujące walki. Każdy wykonał kawał świetnej roboty, realizując plan na walkę. Weekend kończymy z bilansem 5 walk i wszystkich wygranych - mówi nam Damian Herczyk, trener DAAS Berserkers Team Bielsko-Biała. 

 

Pierwszy triumf padł w piątek, gdzie na zwycięski tor powrócił Adrian Dudek. Po wymagającym okresie przygotowań i ciężkiej pracy na macie wszedł do klatki niezwykle skoncentrowany. Od pierwszych sekund narzucił rywalowi swój styl, kontrolując wymiany i dążąc do kontaktu w parterze. Gdy nadarzyła się okazja, Dudek szybko zamknął przeciwnika w duszeniu zza pleców i zmusił go do odklepania już w pierwszej rundzie. To był powrót w najlepszym możliwym wydaniu - dynamiczny, pewny i wyjątkowo efektowny.

 

Kolejna część sportowych emocji rozegrała się dzień później, podczas gali Svarog Fight Night w czeskim Frýdku-Místku. Tam DAAS Berserkers Team wystawił czterech zawodników i każdy z nich dopisał swoją historię do spektakularnego bilansu 4–0. Najpierw do klatki wszedł Przemek Kostarz, trener BJJ, który po przerwie wrócił do MMA. Od początku prezentował imponującą kontrolę, spokojnie i konsekwentnie realizując założenia taktyczne. Gdy przewaga stała się wyraźna, zamknął pojedynek w parterze, poddając rywala z Brazylii w drugiej rundzie. Kilka chwil później równie efektownie zaprezentował się Premyslaw Nemec, który nie pozostawił żadnych złudzeń legendzie czeskiego MMA. Zdominował go całkowicie już w pierwszych wymianach, a intensywna ofensywa doprowadziła do szybkiego zakończenia walki w premierowej odsłonie.

 

Kolejny na scenę wyszedł Petr Striž, tocząc jedną z najbardziej widowiskowych walk wieczoru. Starcie na zasadach Thai Boxingu w małych rękawicach od początku było wymianą cios za cios, tempem, które nie pozwalało ani na chwilę wytchnienia. Po trzech rundach potrzebna była dogrywka, a to właśnie w niej Striž udowodnił swoją wytrzymałość i determinację, sięgając po zwycięstwo i zgarniając dodatkowe wyróżnienie za najlepszy występ całej gali. Wisienką na torcie była walka wieczoru, w której Vitezslav Rajnoch - wracający do MMA po dwuletniej przerwie stanął do pojedynku z wymagającym brazylijskim rywalem. Mimo długiej nieobecności zaprezentował bardzo dojrzałe i kompletne umiejętności, prowadząc walkę pod swoją kontrolą i ostatecznie zwyciężając jednogłośnie na punkty.