Cenny punkt, rywal był lepszą drużyną, może to dziwnie zabrzmi, ale to była najkonkretniejsza ekipa, z którą się mierzyliśmy. Trzeba ten punkt zapisać jako zdobycz - mówił po końcowym gwizdku trener KS-u Bestwinka, Marcin Sztorc. 

 

Pierwsze minuty rywalizacji wyraźnie należały do gości z Bierunia, którzy od początku narzucili wysokie tempo i przejęli kontrolę nad grą. Drużyna z Bestwinki miała natomiast spory problem, by przetransportować piłkę na połowę rywali, a bierunianie skrzętnie to wykorzystywali, tworząc kolejne zagrożenia pod bramką Dominika Chmielniaka. Już w 6. minucie goście objęli prowadzenie po skutecznie rozegranym rzucie rożnym. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było jednak długo czekać. Zaledwie minutę później, po długim zagraniu z głębi pola Szymona Tomali i krótkiej przebitce, Konrad Łuszczak dopadł do piłki i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.

 

Mimo szybkiego wyrównania, obraz gry wciąż był korzystniejszy dla drużyny z Bierunia, która grała dojrzalej i bardziej konkretnie. W 25. minucie goście mogli ponownie wyjść na prowadzenie, ale rzut karny w świetnym stylu obronił Chmielniak, który sam "11" sprokurował, Najgroźniejszą okazję dla KS-u miał Adrian Miroski, którego uderzenie z około 15. metra minimalnie minęło cel.

 

Po zmianie stron gra się wyrównała - gospodarze zaczęli częściej gościć pod polem karnym przeciwnika, jednak to zespół z Bierunia znów okazał się skuteczniejszy. W 69. minucie po kolejnym rzucie rożnym piłka ponownie znalazła drogę do siatki Bestwinki i goście objęli prowadzenie. Stracony gol zadziałał na miejscowych jak zimny prysznic. Ekipa trenera M. Sztorca ruszyła do przodu, a swoje okazje mieli między innymi Rafał AdamczykPrzemysław Stasica, jednak ich strzały nie przyniosły efektu. Determinacja KS-u przyniosła jednak nagrodę w samej końcówce meczu. W 89. minucie Miroski dośrodkował w pole karne, a wprowadzony zaledwie minutę wcześniej Tomasz Sajdak idealnie zamknął akcję, kierując piłkę do siatki. 

 

To jednak nie był koniec emocji. Chwilę później przed szansą na zwycięstwo stanął Grzegorz Sztorc, ale z dogodnej pozycji nie trafił w bramkę. W ostatnich sekundach meczu to natomiast goście mogli zgarnąć komplet punktów, jednak ponownie na wysokości zadania stanął Chmielniak, broniąc groźny strzał z 8. metra.