Szanują zdobycz
W świąteczną niedzielę IV-ligowa Spójnia Landek rywalizowała na terenie drużyny ambitnie walczącej o ligowy byt, Przemszą Siewierz.
Od pierwszych minut lepsze wrażenie sprawiała drużyna z Landeka, która narzuciła swój rytm gry i częściej gościła pod bramką rywali. Już w 13. minucie znakomitą okazję miał Bartłomiej Ślosarczyk, jednak w sytuacji sam na sam trafił jedynie w boczną siatkę. Kilkanaście minut później swoich sił próbował Patryk Fabian, lecz jego uderzenie zatrzymał golkiper gospodarzy. Przemsza również odpowiedziała, a w 30. minucie była o krok od objęcia prowadzenia, gdy piłka po ich strzale odbiła się od słupka.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Spójnia wciąż była aktywna ofensywnie, ale brakowało skuteczności i odrobiny szczęścia. W 70. minucie ponownie bliski szczęścia był Ślosarczyk, trafiając tym razem w słupek. Przełamanie przyszło w 78. minucie. Patryk Czader zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i popisał się kapitalnym strzałem w samo okienko, wyprowadzając Spójnię na prowadzenie. Chwilę później goście mieli kolejne okazje. Najpierw Patryk Czader został zatrzymany przez bramkarza (81’), a minutę później po rzucie rożnym Igor Macura trafił w poprzeczkę. Gdy wydawało się, że goście dowiozą korzystny rezultat, w 85. minucie Przemsza doprowadziła do wyrównania. Po rzucie wolnym z około 40 metrów piłka minęła wszystkich zawodników i wpadła do bramki.Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, choć niedosyt po końcowym gwizdku mogli odczuwać goście.
- Mamy mieszane uczucia po tym meczu. W pierwszej połowie narzuciliśmy swój rytm gry, dobrze się zaprezentowaliśmy, ale był to mecz na remis, z lekkim wskazaniem na nas przez pryzmat pierwszej połowy. Plan w większej części realizowali moi zawodnicy, więc pod tym kątem jestem zadowolony i szanujemy ten punkt - podsumował trener Spójni Landek, Patryk Pindel.