Niewiele do powiedzenia w konfrontacji z klubem z Wisły miał Cukrownik Chybie. Po porażce 1:6 na własnym boisku o pozytywy trudno... Szukamy. SONY DSC Po premierowej odsłonie gospodarze przegrywali 1:2, na początku drugiej stracili trzeciego gola, po błędzie obrońców, który podciął im skrzydła... – Zmierzyliśmy się z wymagającym przeciwnikiem, tego nie da się ukryć. Nie da się także ukryć naszych błędów. Po nerwowym początku szybko straciliśmy bramkę. Po stracie drugiej, od 25. minuty graliśmy lepiej, strzeliliśmy gola do szatni, to jedyny pozytyw tego meczu. Po wyjściu z niej wszystko się rozsypało. Wisła objęła po naszym błędzie prowadzenie 3:1. To był dla nas cios – mówi Andrzej Myśliwiec, trener Cukrownika. – W drugiej połowie chcieliśmy zdobywać gole, momentami graliśmy zbyt szeroko, ułatwialiśmy rywalom poczynania ofensywne – dodaje.

Wicelider zaprezentował w Chybiu ofensywny futbol. – Początek meczu należał do nas. Szybko objęliśmy prowadzenie 2:0 i wkradło się w nasze poczynania rozluźnienie. Po przerwie dominowaliśmy na boisku. Zachowaliśmy skuteczność z jesieni – ocenia Tomasz Wuwer, szkoleniowiec ekipy z Wisły.