Takiego obrotu spraw, mało kto się spodziewał
Hitowe starcie w V lidze między MRKS-em Czechowice-Dziedzice a Podbeskidziem II Bielsko-Biała miało scenariusz, którego mało kto mógł się spodziewać.
Wzmocnione zawodnikami z pierwszego zespołu rezerwy Podbeskidzia Bielsko-Biała nie pozostawiły złudzeń liderowi z Czechowic-Dziedzic. MRKS przegrał u siebie aż 1:5, a bohaterem spotkania został Bartosz Martosz, który jeszcze przed przerwą skompletował hat-tricka.
Początek meczu nie zapowiadał jednak tak wysokiej porażki gospodarzy. Co prawda inicjatywę od pierwszych minut przejęli goście, ale defensywa MRKS-u przez dłuższy czas skutecznie rozbijała ataki Bielszczan. Już w 5. minucie piłka znalazła się w siatce gospodarzy, jednak trafienie nie zostało uznane z powodu spalonego. Chwilę później swoich okazji szukali Bartosz Martosz i Maciej Górski, lecz dobrze interweniował Łukasz Byrtek.
W 23. minucie Podbeskidzie II dopięło swego. Po dośrodkowaniu z prawej strony i błędzie defensywy piłka trafiła do Martosza, który precyzyjnym strzałem z około 12 metrów otworzył wynik spotkania. MRKS odpowiedział bardzo szybko. W 32. minucie po faulu Michała Bednarskiego na Patryku Wójtowiczu arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Marcin Wróbel. Remis utrzymał się jednak bardzo krótko. Między 35. a 37. minutą gospodarze popełnili dwa kosztowne błędy, które bezlitośnie wykorzystał Martosz. Najpierw napastnik Podbeskidzia II przerzucił piłkę nad Byrtkiem i głową skierował ją do siatki, a chwilę później wykorzystał sytuację sam na sam po prostopadłym podaniu z głębi pola, kompletując hat-tricka jeszcze przed przerwą.
Przy stanie 1:1 blisko zdobycia gola dla MRKS-u był jeszcze Konrad Bukowczan, który po wrzutce Szymona Byrtka uderzał głową, jednak zabrakło skuteczności.
Po zmianie stron gospodarze starali się wrócić do gry, lecz brakowało im konkretnych sytuacji. Ostatecznie losy meczu rozstrzygnęły się w końcowym fragmencie spotkania. W 68. minucie Damian Chmiel popisał się skutecznym uderzeniem z rzutu wolnego, posyłając piłkę obok muru, a trzy minuty później Bartosz Bieroński efektownym strzałem z dystansu od poprzeczki ustalił wynik meczu. MRKS miał jeszcze swoje okazje, jednak Mateusz Wiśniowski trafił jedynie w słupek. W końcówce blisko kolejnego gola byli również goście, lecz po strzale Krzysztofa Wiesnera piłka zatrzymała się... na słupku.