Młody polski skoczek spisał się dziś bardzo dobrze w swoim debiucie w prestiżowej imprezie. 128,5 metrów dało Kacprowi Tomasiakowi pewny awans do finału i 15. miejsce na półmetku, które obronił próbą na 131,5 m (ostatecznie był 14. - więcej poniżej). To nic innego, jak świadectwo stabilności skoków reprezentanta klubu z Bystrej.

Z beskidzkiego tercetu niewielkie powody do zadowolenia miał jeszcze Paweł Wąsek. Najpierw zawodnik WSS Wisła w Wiśle, uzyskując 122 m pokonał nieznacznie w bratobójczym pojedynku Macieja Kota, a następnie osiągnął 118,5 m. Efekt końcowy to skromne łupy za 28. lokatę w klasyfikacji poniedziałkowego konkursu.

Piotr Żyła nie miał dobrego dnia. 123 m nie wystarczyły do pokonania w serii KO Estończyka Artti Aigro, który skoczył 5 metrów dalej. Wiślanin finiszował ostatecznie na 36. miejscu.

Na Schattenbergschanze pokazał się też Kamil Stoch - 17. pozycja po próbach 131 m i 131,5 m.

Wątpliwości konkurentom nie pozostawił Domen Prevc. Faworyt do zgarnięcia głównej nagrody fruwał dziś nieosiągalnie dla rywali - 141,5 m i 140 m. Słoweniec aż o 17,5 punktu wyprzedził duet - Austriaka Daniela Tschofeniga (132 m i 134 m) oraz Timiego Zajca (133,5 m i 138 m). Tuż za "pudłem" zawody zakończył najlepszy z Niemców Felix Hoffmann (132,5 m i 136 m), ale... finalnie na nie wskoczył w związku z nieoczekiwaną dyskwalifikacją Zajca za nieregulaminowy kombinezon.