Wszystkim powątpiewającym w dyspozycję zespołu z Puńcowa, który nie za każdym razem pokonywał swoich rywali w dominującym stylu, środowy mecz dać może do myślenia. Gospodarze nie zastosowali w nim żadnej taryfy ulgowej wobec przeciwnika z Radziechów, a wynik końcowy potwierdza jakość po stronie Tempa. – Widziałem ten zespół wcześniej i wyglądał dobrze, ale nie zakładałem, że aż tak ciężko będzie się mu przeciwstawić. Nie mieliśmy wiele do powiedzenia i trzeba to uczciwie przyznać, a na dodatek gole traciliśmy w najgorszych dla nas momentach – zaznacza Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec „Fiodorów”.

Już po raptem 120. sekundach od pierwszego gwizdka, lider „okręgówki” prowadził. Miejscowi skutecznie wykonali rzut rożny, sfinalizowany przez Kacpra Nowaka na dalszym słupku po asyście Adama Kalety, także przy zaskakująco biernej postawie defensorów GKS-u. W 11. minucie sytuacja przyjezdnych stała się arcytrudna. Akcję prawym skrzydłem i dośrodkowanie Rafała Pezdy zakończył celny strzał głową Alana Pastuszaka, zapewniający puńcowianom potężny komfort na dalszą fazę spotkania. Właściwie tylko w 17. minucie faworyt mógł czuć się zagrożony. Podanie Tomasza Janika między stoperów Tempa dotarło do Igora Handzlika, ale trafieniu kontaktowemu zapobiegł Wojciech Maciejowski.

Na drugą połowę radziechowianie wyszli zmotywowani i z planem na grę, który wraz z ochotą do walki legł w gruzach po... 30. sekundach. Kolejną szarżę przeprowadzoną prawą stroną boiska zwieńczyła asysta Pezdy spod linii końcowej do Pastuszaka, który wtórnie zaistniał w meczowym protokole. Nie było wówczas żadnych widoków na niespodziankę, a kierunek na pogrom był jedynym, jaki przy sporej różnicy sił mógł się ziścić. Dominik Szczęch głową po podaniu Szymona Gabrysia oraz Marcin Jaworzyn z dogrania Jakuba Węglorza zadbali o następne gole dla Tempa, wygrywając 8. mecz w sezonie i demonstrującego optymalną formę przed sobotnim hitem z Borami Pietrzykowice – innym niepokonanym dotąd uczestnikiem zmagań w Lidze Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej.

– Cały zespół zagrał bardzo konsekwentnie w defensywie, eliminując mocne strony przeciwnika. Będąc w tak dużym wymiarze czasu przy piłce na połowie gości, pozwoliło nam to na budowanie składnych akcji w dobrym tempie, a to przełożyło się na zdobyte bramki i efektowne zwycięstwo – komentuje Kamil Sornat, szkoleniowiec drużyny z Puńcowa.