Duża w tym zasługa samych zawodników Sokoła, którzy minioną kolejkę mogą zaliczyć do w pełni udanych. Goszcząc LKS Pogórze kwestię zwycięstwa przesądzili na swoją korzyść między 25. a 32. minutą rywalizacji, kiedy to aż 3 razy trafiali do siatki. – To było kilka minut, które nami wstrząsnęło, choć nic takiego fragmentu spotkania za bardzo nie zapowiadało – przyznaje Łukasz Hanzel, trener ekipy z Pogórza.

Po względnie wyrównanym początku meczu, w którym nawet po błędzie Przemysława Jurasza bramkarz Sokoła Szymon Wojnar już w 1. minucie bronić musiał uderzenie Dawida Waliczka, do głosu gospodarze doszli wraz z rzutem karnym. Kosztowną pomyłkę zaliczył Krzysztofa Kałuża, którego kiks i zbyt krótkie podanie do golkipera wykorzystał Rafał Hałat. Po przejęciu futbolówki został w „16” sfaulowany przez Fabiana Wandzla, a decyzja arbitra mogła być tylko jedna. Z rzutu karnego pewnie po ziemi uderzył Seweryn Caputa. Pogórzan stracony gol najwyraźniej zdeprymował, bo w krótkim odstępie czasu notowali kolejne błędy w rozegraniu akcji. W 30. minucie po wrzutce Caputy z kilku metrów głową rezultat podwyższył Kamil Urbaniec. Tuż po wznowieniu od środka i przechwycie Urbaniec główkował z interwencją Wandzla, ale z najbliższej odległości dobitkę na 3:0 wykonał Caputa.

Jeśli piłkarze LKS-u myśleli o remontadzie po przerwie, to ich nadzieje ostudził w 52. minucie Damian Stawicki. Po przechwycie i szybkim rozegraniu wspomnianemu strzelcowi idealnie piłkę wyłożył Hałat. Dopiero po dokonanych korektach i przy fatalnym dla siebie wyniku przyjezdni zaczęli cokolwiek próbować w ofensywie. W 68. minucie straty zmniejszył Mateusz Hanzel, który głową przedłużył „centrę” Daniela Szwarca po krótko rozegranym rzucie wolnym. W 74. minucie Wojnar zaskoczony został powtórnie. Golkiper Sokoła obronił uderzenie Artura Jaworskiego z rzutu wolnego, ale wobec dośrodkowania Mateusza Kuchni i mierzonej główki Tymoteusza Hernika nie miał nic do powiedzenia. Końcówka to brak dalszych emocji, bo ani groźne kontry Słotwinian, ani dalsze próby LKS-u nie okazały się skuteczne.

– Jeszcze żyjemy. Znów złapaliśmy trochę tlenu i walczymy dalej – zauważa Jurasz. Grający trener zespołu ze Słotwiny po kontuzji powrócił na boisko. A poprawa kadrowej sytuacji Sokoła może okazać się kluczowa w końcowej fazie sezonu. By obronić się przed degradacją konieczne będzie zniwelowanie dystansu do Wisły Strumień, od której 12. zespół ligi dzielą na ten moment 4 „oczka”...