To nic, że skromnie
Po reprezentacyjnej przerwie do ekstraligowej rywalizacji powróciły piłkarki Rekordu Bielsko-Biała, od razu zapisując na swoim koncie maksymalną zdobycz.
– Zadowoleni jesteśmy, że mimo nie do końca ładnego widowiska, szarpanego i momentami brutalnego meczu, jednak wykreowaliśmy w nim swoje sytuacje. Skromnie, bo skromnie, ale atut boiska wykorzystaliśmy i dopisujemy ważne punkty po przerwie w rozgrywkach – mówi Mateusz Żebrowski, szkoleniowiec „rekordzistek”.
Gospodynie przed przerwą miały trochę szczęścia, bo lepsze okazje wypracowały sobie zawodniczki gdańskiego Orlenu. „Pudła” zaliczyły natomiast w obliczu Kingi Ptaszek kolejno – Julia Maskiewicz oraz Agnieszka Derus. Więcej werwy i dokładności można było dostrzec w grze biało-zielonych po zmianie stron. Efekt to bramkowy zysk na wagę wygranej – w 61. minucie Nicole Jendrzejczyk wykorzystała dośrodkowanie Oliwii Krysman z lewego skrzydła, a udział w całej akcji miała także Julia Gutowska, która tuż przed „fantem” Rekordu uderzyła w słupek. Końcowy fragment spotkania przyniósł nieco nerwowości, ale ofiarnie Bielszczanki się broniły.
Zwycięstwo potwierdziło przynależność ekipy z Cygańskiego Lasu do górnej połowy ekstraligowej stawki. A że terminarz zdaje się być sprzyjający – przed piłkarkami Rekordu starcia z drużynami będącymi niżej w tabeli – to finisz sezonu może okazać się na wskroś udany. – Nie ma co ukrywać, że te mecze z teoretycznie mocniejszymi zespołami są za nami. Z tych, które nam zostały postaramy się wyciągnąć jak najwięcej. Wszystko w naszych nogach i głowach, bo przypomnieć trzeba – i również swój zespół na to uczulam – że żadne z tych spotkań nie było w poprzedniej rundzie łatwo. Swoje musimy na boisku zrobić i wypracować, aby po te punkty sięgnąć – dodaje trener Rekordu.