Strefa wywiadu
Tomasz Mikołajko: O żadnym konflikcie z kibicami oficjalnie nic nie wiem
Rozgrywki Nice I ligi dobiegły końca w tym roku, a więc nadszedł czas podsumowań. "Górale" w tym czasie miali swoje wzloty i upadki o których rozmawiamy wraz prezesem Podbeskidzia - Tomaszem Mikołajko.
SportoweBeskidy.pl: Odetchnął prezes z ulgą po ostatnim meczu, że ten rok już zbliża się do końca?
Tomasz Mikołajko: Nie, a dlaczego?
SportoweBeskidy.pl: Nie był za dobry ten rok wizerunkowo dla Podbeskidzia. Sprawa z Janem Kocianem, chłodne relacje z kibicami czy też słabe wyniki drużyny...
T.M.: Oczywiście, liczyliśmy na więcej, ale też pamiętamy, co pan Jan Kocian nam przygotował na samym początku sezonu. Tak naprawdę rozpoczęliśmy sezon od 5. kolejki. Proszę zobaczyć na jakim miejscu bylibyśmy teraz, zdobywając w pierwszych czterech meczach kilka punktów... Cieszę się, że zmiany na stanowisku trenera podniosły zespół. Teraz przed nami ciężki okres przygotowawczy i walka na wiosnę. Co do chłodnych relacji z kibicami... to sytuacja jest taka, że oficjalnie nie wiem nic o konflikcie. Widziałem na meczu transparent dotyczący gry zawodników. To fakt, że było kilka spotkań, które nasi zawodnicy zagrali słabo. Tak już jest z kibicami, wymagają zaangażowania na 100% i zwycięstw. My musimy wszystko robić, aby tak było. Ze Stowarzyszeniem Kibiców spotykałem się bardzo często, zawsze byłem i jestem do ich dyspozycji. Podobno mają żal o zmiany terminów meczu. Mogę ze swojej strony przeprosić za te zmiany, ale niestety klub nie ma na nie wpływu. Musimy się do nich dostosować, ale mogę obiecać, że zrobię wszystko, aby jak najczęściej mecze na naszym stadionie były w soboty.
SportoweBeskidy.pl: O co więc będzie grać Podbeskidzie w rundzie wiosennej?
T.M.: W każdym meczu o trzy punkty.
SportoweBeskidy.pl: Satysfakcjonuje prezesa praca Adama Noconia?
T.M.: Na tę chwilę tak. Trener Nocoń przejął drużynę w ciężkim momencie. Nie miał wpływu na przygotowanie fizyczne i kadrę, ale podniósł zespół bardzo szybko. Niepotrzebnie pompowano balonik, kiedy wygrywaliśmy 4 mecze z rzędu. Trzeba stąpać twardo po ziemi. Podbeskidzie to jeden z najmłodszych zespołów w Nice 1 Lidze, który ma przed sobą duże perspektywy.
SportoweBeskidy.pl: - Uważam, że na rozstaniach z tymi najbardziej kojarzonymi z klubem zawodnikami klub wizerunkowo bardzo ucierpiał. Bez tego nie będzie pozytywnej sportowej atmosfery – stwierdził Marek Sokołowski – zgodzi się prezes z legendą Podbeskidzia?
T.M.: Zawsze będę miał duży szacunek do Marka Sokołowskiego jako piłkarza, tak samo jak do innych byłych piłkarzy naszego zespołu. Dla przypomnienia w klubie pracuje Richard Zajac, Darek Kołodziej, czy Sławek Cienciała. Marek miał swoje chwile w Podbeskidziu, te udane, jak i te mniej udane związane ze spadkiem.
SportoweBeskidy.pl: Wokół rozstania Jana Kociana z Podbeskidziem powstało wiele mitów oraz powielane były różne fakenewsy – jak w końcu zakończyła się sprawa ze słowackim trenerem?
T.M.: Jan Kocian wyzdrowiał, powrócił do pracy i został zwolniony. Dostał wypowiedzenie i tyle. Nie było takiej opcji, aby mógł dalej pracować w Podbeskidziu po tym, jak się zachował.
SportoweBeskidy.pl.: Zróbmy taką wycieczkę pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością. Cofnijmy się kilka lat wstecz, do tych czasów kiedy Tomasz Mikołajko był szeregowych pracownikiem Podbeskidzia, ale przede wszystkim jego kibicem – nie prezesem. Jakbyś wtedy patrzył na sytuację w Podbeskidziu, jaka jest teraz?
T.M.: Bardzo ważne w Podbeskidziu jest to, że udało się zakończyć konflikt na płaszczyznach właścicielskich. To był największy kłopot w Podbeskidziu od wielu lat. Tu podziękowanie dla Pana Prezydenta i Pana Edwarda Łukosza. Z takimi Właścicielami możemy odbudować siłę naszego klubu. Możemy pochwalić się ogromną rzeszą Sponsorów i Partnerów, którzy stale przybywają. Dzięki czemu możemy uporządkować nasze finanse. Mamy znakomitych Kibiców, najlepszą frekwencje w Nice 1 Lidze i chyba 10 w Polsce. Przed nami jednak dużo pracy choćby stworzenie profesjonalnych warunków treningowych, dla naszej akademii jak i pierwszego zespołu. Mamy też odwieczny problem w naszym szkoleniu, skoro od kilkunastu lat żaden z naszych młodych chłopaków nie przebił się na stałe do pierwszego zespołu. To nasza duża bolączka i w tym temacie musimy podjąć pewne kroki. Chciałbym, aby zawsze w jedenastce naszego zespołu był nasz wychowanek, ale proszę spojrzeć na wyniki naszej drużyny rezerw, która "dołuje" w IV lidze. Mogę obiecać, że każdy nasz wychowanek, który będzie wybijał się w zespole rezerw będzie miał szansę zagrać w pierwszym zespole.
SportoweBeskidy.pl: Jak wygląda sytuacja finansowa w Podbeskidziu?
T.M.: Zastałem klub w słabej kondycji finansowej, dzięki ciężkiej pracy i wsparciu ze strony pana prezydenta i pana Edwarda Łukosza sytuacja się poprawiła, ale w dalszym ciągu leczymy rany po spadku z Ekstraklasy.
SportoweBeskidy.pl: Zimą dojdzie do kolejnej rewolucji kadrowej w drużynie?
T.M.: Mam nadzieję, że nie. Tu jednak nie wszystko zależy ode mnie. Ja bym chciał zrobić kilka ruchów transferowych, na zasadzie uzupełnień na kilku formacjach.
SportoweBeskidy.pl: Jakie to będą ruchy transferowe?
T.M.: Chcemy zrobić trzy, albo cztery transfery. Najwięcej problemów mamy z linią środkową. Musimy wzmocnić defensywę oraz pozyskać kreatywnego zawodnika do przodu.
SportoweBeskidy.pl: A co będzie z Pawłem Tomczykiem? Zostanie na kolejną rundę w Podbeskidziu czy wróci do Lecha Poznań?
T.M.: Czas pokaże. Myślę, że dla niego lepiej by było, aby został w Bielsku-Białej, ale decyzja najpierw należy do Lecha, potem do niego samego.
SportoweBeskidy.pl: Rozmawialiśmy już wcześniej o młodych zawodnikach, ale właśnie - co z tymi wychowankami? Tylko trzech z nich dostało szansę gry na boiskach Nice I ligi i to w niewielkim wymiarze czasowym.
T.M.: Szansę dostało 15, jak nie 18 zawodników. Proponuję zobaczyć jak wygląda skład i tabela IV ligi. Kto w tej lidze gra, jakie mamy miejsce i jak podchodzą do niej nasi utalentowani zawodnicy. Nie może być tak, że zawodnik grający w rezerwach, niczym się tam niewyróżniający chce grać w I lidze. Raz jeszcze obiecuję każdemu młodemu zawodnikowi w Podbeskidziu, że jeśli się będzie wyróżniać w drugiej drużynie, to dostanie szansę gry w pierwszym zespole.
SportoweBeskidy.pl: Czego więc można życzyć Podbeskidziu w najbliższym czasie?
T.M.: Przede wszystkim stabilizacji. Spokoju, bo ta presja wyników jest bardzo duża, czasami za duża. No i coraz to większej liczby sponsorów. Nic nie jest za darmo.