Tomasz Sowa: Kluby powinny budować przede wszystkim lokalną spoleczność
Po udanym poprzednim sezonie, zakończonym udziałem w barażach o awans do A-klasy, Beskid Godziszka nie zamierza spuszczać z tonu. W klubie jednak liczy się nie tylko wynik sportowy, ale przede wszystkim budowanie lokalnej społeczności. O planach na nowy sezon, letnich przygotowaniach, pracy z młodzieżą oraz przewidywaniach dotyczących bielskiej „Serie B”, która startuje już w ten weekend, rozmawiamy z Tomaszem Sową, prezesem i zawodnikiem Beskidu.
SportoweBeskidy.pl: W minionym sezonie Beskid dotarł do baraży o awans do A-klasy. Apetyt w Godziszce rośnie w miarę jedzenia?
Tomasz Sowa: Na ten sezon, bez hucznych zapowiedzi, celem będzie również dotarcie do baraży o awans do A-klasy. Mamy stabilną kadrę, choć zmagamy się z dwiema kontuzjami: Przemka Kopaczki i Michała Tomaszka. Będzie jedno odejście, ale mamy też dwa-trzy transfery. Podchodzimy jednak do tego na chłodno. Bardziej zależy nam na budowaniu społeczności. Dla klubu awans w tym roku byłby jednak łatwiejszy, bo nie będzie wyraźnego faworyta. Poziom powinien być bardziej wyrównany i na pewno będziemy walczyć.
SportoweBeskidy.pl: Jak przebiegał u Was letni okres przygotowawczy?
T.S.: Chyba jak we wszystkich klubach. Latem są urlopy, rozjazdy, więc frekwencja jest przeciętna. Zagraliśmy dwa sparingi. Fajny mecz z Orłem Kozy, w którym więcej szans dostali zmiennicy, a mimo to zremisowaliśmy 3:3. Z Magórką Czernichów zagraliśmy w podobnym zestawieniu i przegraliśmy 3:4, ale nasza gra nieźle wyglądała. Teraz zagramy jeszcze z ekipą ze Świnnej. Ogólnie cały ten okres oceniam przeciętnie, ale wiem, że później przychodzi wrzesień, chłopcy schodzą z urlopów i frekwencja jest zdecydowanie lepsza.
SportoweBeskidy.pl: Dobra frekwencja i liczna kadra to coś, czym mogliście się chwalić w poprzednim sezonie. To zostanie podtrzymane?
T.S.: Wydaje mi się, że tak. U nas w Godziszce nie ma parcia na wyniki. Mamy trochę inne priorytety w klubie. Chłopcy, którzy grają w seniorach, wiedzą, że jest to również sposób na spędzenie wolnego czasu. To okazja do spotkania, pogadania, ale także do zabawy. Frekwencja buduje się dzięki atmosferze i jest to jeden z ważniejszych czynników w piłce na tym poziomie.
SportoweBeskidy.pl: Fakt, że będziecie dzielić się boiskiem z Iskrą Rybarzowice, jest dla Was jakimś dyskomfortem?
T.S.: Iskra była w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o infrastrukturę przed sezonem. Wyszliśmy z założenia, że warto wyciągnąć do nich rękę. Sami byliśmy klubem, który nie miał boiska, musieliśmy liczyć na pomoc innych, więc też chcieliśmy pomóc Iskrze. Mamy w umowie dżentelmeńskiej zawarte, że będziemy mogli rozgrywać mecze grup młodzieżowych u nich, podobnie jest z treningami. W ten sposób się dogadaliśmy, a także wspólnie partycypujemy w utrzymaniu boiska w Godziszce. Na razie wszystko funkcjonuje dobrze. Iskra zagrała już pierwszy mecz, na którym frekwencja dopisała. Dyskomfortu nie będzie, jeśli wszystko będzie logicznie i dobrze poukładane.
SportoweBeskidy.pl: Ciebie również nadal będziemy mogli oglądać na boisku, czy już trwa proces przechodzenia „zza biurka”?
T.S.: Zza biurka siedzę już kilka lat, ale nadal występuję też na boisku (śmiech). Dopóki mogę i dopóki widzę, że nie odstaję od młodszych zawodników i mogę coś dać zespołowi, to czemu nie? Będę występował. Do końca sezonu butów na kołek nie odwieszę. Nie ukrywam, że moim marzeniem jest zagrać z którymś z moich synów albo przeciwko któremuś z nich.
SportoweBeskidy.pl: Bardzo aktywnie, jak na realia B-klasowe, działacie w social mediach, organizujecie wydarzenia okołosportowe. To dziś są ważne rzeczy dla klubu, nawet na tym poziomie?
T.S.: Bardzo ważne. Na piłkę nożną w wydaniu lokalnym patrzę przez pryzmat tego, co takie kluby jak Beskid mogą dać lokalnej społeczności. Kiedyś były to trochę grupy towarzyskie i tworzyły się dość hermetyczne środowiska. Nie tylko my, ale również kilka innych klubów działa dziś w ten sposób. Ważne jest zaangażowanie zarówno dzieci, jak i rodziców. Wiemy, że jeśli pojawia się jakiś pomysł, nawet spontaniczny, to oni pomogą. Organizujemy fajne wydarzenia, jak piknik sportowy, podczas którego przez dwa dni zrobiliśmy największą imprezę w historii Beskidu. To wszystko dzięki pomocy wolontariuszy i sponsorów. Organizujemy również turnieje charytatywne. Moim zdaniem kluby powinny przede wszystkim budować społeczność, bo to później wróci. Być może za kilka lat wyrosną z niej następcy.
SportoweBeskidy.pl: Mocno również w Godziszce pracujecie z grupami młodzieżowymi. Czym możecie pochwalić się w tej materii?
T.S.: Najważniejszy jest rozwój. Cieszy nas, że ci chłopcy autentycznie rozwijają się pod względem piłkarskim. Rozwój sam z siebie przynosi mniejsze bądź większe sukcesy. Największym jest wicemistrzostwo Śląska w Pucharze Tymbarku. Cały skład tutejszej szkoły był oparty na chłopakach od nas. Zdobywaliśmy również mistrzostwa ligi w kategoriach trampkarza i młodzika młodszego. Największym sukcesem jest jednak to, że od rocznika 2014 w dół mamy sporo dzieci. Teraz dodatkowo sukces w Pucharze Tymbarku jeszcze bardziej nas napędził, bo doszły kolejne osoby. Dzieci przychodzą na mecze, chodzą na treningi, rodzice kibicują i liczymy, że będziemy to kontynuować. Docelowo chcielibyśmy, żeby za kilka lat w Godziszce wybiegła na boisko drużyna wychowanków, która będzie miała odpowiednią jakość.
SportoweBeskidy.pl: Jakiego sezonu spodziewasz się w bielskiej „Serie B”?
T.S.: Tak jak wspomniałem, spodziewam się wyrównanego sezonu. Pięć-sześć drużyn będzie ze sobą wygrywać i rywalizować o czołowe miejsca. Są nowe zespoły, które są pewną niewiadomą, ale nie będzie wyraźnego faworyta. Na pewno myślę, że spadkowicz z Bujakowa będzie chciał wygrać ligę. Sokół Buczkowice zawsze podkreśla swoje wysokie aspiracje. Nie wiem, jak wygląda sytuacja kadrowa w Łodygowicach, ale jeśli utrzymaliby kadrę z poprzedniego sezonu, to również mogą namieszać. Fajną drużyną jest Przełom Kaniów, który także może być jednym z czołowych zespołów. KS II Bestwinka to również drużyna z charakterem. Ciężko wskazać ekipę, która mogłaby wyraźnie odskoczyć od reszty.
SportoweBeskidy.pl: Którego z nowych zespołów w stawce jesteś najbardziej ciekaw?
T.S.: Sokoła II Zabrzeg i KS-u II Bystra. Wiem, że w Bystrej zespół powstał na zasadzie powrotów zawodników, którzy wcześniej tam grali. Patrząc wstecz, takie zespoły już powstawały i były bardzo solidnymi drużynami, jak chociażby Zapora II Wapienica.