Trofeum nie obronili. Zbyt późne przebudzenie
Z wysokiego C rozpoczęli nowy sezon futsaliści Rekordu. Na start walczyli oni o Superpuchar Polski z Piastem Gliwice.
- To dla nas ważne trofeum – możemy nim świetnie podsumować okres przygotowawczy. Poza tym to Rekord – tutaj każde trofeum ma znaczenie - awizował na naszych łamach mecz z Piastem trener Rekordu, Jesus "Chus" Lopez Garcia.
Początek meczu - dość chaotyczny z obu stron. Można zrzucić to jednak na barki zmian, których była obfitość w szeregach Piasta i Rekordu. Niemniej, działo się dość sporo i do tempa widowiska zastrzeżeń mieć nie można. "Rekordziści" wysoko podchodzili pod swojego rywala, lecz nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Piast objął prowadzenie w 8. minucie. Micuim skorzystał na stracie Mikołaja Zastawnika i celnie uderzył po tzw. krótkim rogu. 4. minuty później miała miejsce kolejna ważna sytuacja. Kadu - debiutant w oficjalnym meczu Rekordu - otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Piast wykorzystał grę w przewadze i podwyższył stan na 2:0 po celnym strzale z dalszej odległości Tomasza Kriezela. Szansę na kontakt miał w 15. minucie Franco Spellanzona, który ostemplował słupek.
W roli głównej, w początkowym fragmencie drugiej połowy, byli bramkarze. Michał Kałuża i Michał Widuch włożyli sporo wysiłku, aby uchronić swój zespół przed stratą bramki. W 36. minucie było już praktycznie "po zawodach" - Kriezel przymierzył bezpośrednio z rzutu wolnego i Piast prowadził 3:0. "Rekordziści" ruszyli do ataku - do siatki gliwiczan trafił Spellanzon po podaniu Zastawnika. Na więcej Piast jednak nie pozwolił, choć biało-zieloni mogli jeszcze pokusić się o emocje przy lepiej nastawionych "celownikach".