- Braki kadrowe były dziś mocno odczuwalne, szczególnie w defensywie, która popełniła sporo błędów. Rywale dysponują bardzo dobrą ofensywą i potrafili to wykorzystać. Szombierki wygrały zasłużenie - przyznał Patryk Pindel, trener Spójni. 

 

Spotkanie rozpoczęło się od przewagi gości, którzy już w 12. minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu w pole karne jeden z zawodników Szombierek skutecznie zamknął akcję strzałem głową. Spójnia mogła szybko odpowiedzieć. W 17. minucie świetną okazję miał Igor Mencnarowski, jednak jego uderzenie z bliskiej odległości fenomenalnie obronił bramkarz zespołu z Bytomia. 3. minuty później przed jeszcze lepszą szansą stanął Bartłomiej Słosarczyk, który znalazł się sam na sam z golkiperem rywali, ale również nie zdołał go pokonać.

 

Niewykorzystane okazje zemściły się w 24. minucie. Szombierki przeprowadziły składną akcję zakończoną dośrodkowaniem i kolejnym skutecznym strzałem głową, podwyższając prowadzenie na 2:0. Jeszcze przed przerwą gospodarze złapali kontakt. W 38. minucie Miłosz Misala dokładnie dośrodkował w pole karne, a Mencnarowski skutecznym wykończeniem akcji zdobył bramkę. 

 

Nadzieje Spójni na odwrócenie losów spotkania mocno skomplikowały się już 6. minut po zmianie stron. Po faulu Mateusza Madzi arbiter wskazał na jedenasty metr, a zawodnik Szombierek pewnie wykorzystał rzut karny, ustalając wynik meczu na 3:1. W 60. minucie gospodarze mogli ponownie wrócić do gry, lecz Michał Kralczyński posłał piłkę ponad poprzeczką. W dalszej części spotkania bytomianie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie większego zagrożenia pod swoją bramką.