U nich nudy nie ma... od pierwszej minuty
Mecze Rotuza w tej rundzie były gwarancją wielu bramek. Wedle tego schematu potoczył się ostatni pojedynek bronowian na jesień z BAP Piast Gol.
Już w pierwszej minucie padła pierwsza bramka w tym meczu. Padła ona łupem gości, którzy zamienili na gola rzut rożny. Chwilę później, w minucie 13., drużyna z Bierunia zdobyła kolejną bramkę, jednak nie została ona zaliczona przez arbitra - spalony. To spotkało się z należytą reakcją bronowian, którzy doprowadzili do wyrównania. W 16. minucie Daniel Feruga idealnie zagrał do Konrada Dzidy, a ten w sytuacji sam na sam zachował zimną krew. Rotuz poczuł krew i poszedł za ciosem. W 21. minucie Kacper Wizner przytomną dobitką ulokował piłkę w siatce.
Koniec emocji? Nie w meczach Rotuza. Gospodarze roztrwonili to, na co ciężko pracowali. W 34. minucie znów był remis po kontrataku Piasta. Indywidualny, kardynalny błąd jednego z zawodników Rotuza oraz kolejna kontra - do przerwy goście prowadzili 4:2.
Po zmianie stron intensywność goli już nie była tak wysoka, choć nie oznacza to, że na boisku nie działo się nic. W 49. minucie minimalnie obok słupka uderzał Feruga. Kilka dobrych prób odnotowali także przyjezdni, a jedna z nich zamieniona została na bramkę, która zadecydowała o finalnym kształcie rezultatu. W 86. minucie Piast na gola zamienił rzut karny, podyktowany za faul Iwa Jeleśniańskiego.