Upragnione przełamanie
Beskid Skoczów zaznał przełamania w 8. kolejce V ligi. Drużyna Bartłomieja Koniecznego po raz drugi w tym sezonie poczuła smak zwycięstwa meczu z MKS-em Lędziny.
Spotkanie rozpoczęło się od odważnych ataków gości - już w 7. minucie Kamil Ingram uderzył groźnie, lecz niecelnie. Skoczowianie odpowiedzieli kilkoma sytuacjami, w których aktywni byli m.in. Cezary Ferfecki oraz Kacper Zątek, ale do przerwy dobra postawa bramkarza z Lędzin nie pozwalała na zmianę wyniku. Najbliżej szczęścia gospodarze byli po strzałach Kamila Kotrysa i Antoniego Krzaka, lecz piłka nie znalazła drogi do siatki.
Tuż po przerwie Beskid ruszył jeszcze mocniej. Krzak był bliski szczęścia po dośrodkowaniu z prawej strony, a chwilę później Michał Pietraczyk sprawdził czujność bramkarza gości. W 60. minucie wydawało się, że przełamanie w końcu nastąpi – sędzia podyktował rzut karny po faulu na Szymonie Kubicy. Igor Kaźmierczak nie zdołał jednak pokonać golkipera rywali. Gospodarze nie podłamali się jednak zmarnowaną „jedenastką” i trzy minuty później dopięli swego. Pietraczyk zagrał piłkę wzdłuż bramki, a Zątek dopełnił formalności, otwierając wynik meczu. W 75. minucie kibice Beskidu mogli celebrować kolejną piękną akcję - Kamil Kotrys zdecydował się na strzał z ostrego kąta, a piłka po odbiciu od słupka zatrzepotała w siatce. Rezultat spotkania ustalił w doliczonym czasie gry Michał Szczyrba, który wykorzystał wyjście bramkarza gości daleko od bramki i precyzyjnym uderzeniem ustalił wynik na 3:0.
- Można rzec, w końcu. MKS bardzo chciał wygrać mecz stałymi fragmentami, miał groźnych rosłych napastników, ale wytrąciliśmy ich atuty z rąk. Musieliśmy być czujni i skoncentrowani w tyłach i to nam się udało. Zagraliśmy bardzo dobre zawody - ocenia Bartłomiej Konieczny, szkoleniowiec Beskidu.