– Rywal bezlitośnie wykorzystał okazje, które mu się nadarzały. My błędów popełniliśmy zbyt dużo – tłumaczy Andrzej Tomala, szkoleniowiec Pasjonata, który przez „okręgówkę” przebrnął niczym burza, by na inaugurację V ligi odebrać srogą lekcję.

Pierwszą połowę można określić mianem wyrównanej. Dankowiczanie mogli wyjść na prowadzenie, gdy nieznacznie chybił głową Marcin Bęben po dośrodkowaniu Jakuba Zauchy czy strzale Łukasza Ićka, z którym poradził sobie Jakub Mojżesz. W 38. minucie skutecznością „zgrzeszyli” za to piłkarze Stali-Śrubiarnia, a konkretnie Stanisław Zajdler, który przymierzył fenomenalnie lewą nogą zza pola karnego. Do szatni przyjezdni udali się w jeszcze gorszych humorach, gdy zbyt dalekie wyjście ze „świątyni” i główkę Dominika Krausa pod nogi Zajdlera wspomniany pomocnik żywieckiej drużyny optymalnie wykorzystał.

Po zmianie stron goście zbyt wiele do powiedzenia już nie mieli. Szybko też ich nadzieje zostały rozwiane po świetnym, mocnym uderzeniu Radosława Lejawy prawą nogą z dystansu. Ten sam piłkarz mógł niebawem skompletować dublet, ale huknął w poprzeczkę. Mecz toczący się pod dyktando Stali-Śrubiarnia Lejawa zamknął w 88. minucie, gdy po składnej akcji obsłużył go podaniem ze skrzydła debiutujący w żywieckim V-ligowcu Kajetan Czulak.

– Najważniejsze było dla nas dobrze sezon zacząć i tak się stało – mówi Przemysław Pitry, szkoleniowiec gospodarzy.