W derbach strzelać nie kazano
Derbowy mecz BKS-u Stali z rezerwami Rekordu zgromadził na popularnej "Górce" liczną widownie. Jakie widowisko zobaczyli kibice obu ekip?
Jeśli chodzi o personalne wątki, BKS musiał poradzić sobie w derbach bez dwóch ważnych ogniw. Paweł Kozioł oraz Legbo Waakoonwi musieli odbyć pauzę za nadmiar żółtych kartek. Rezerwy Rekordu z kolei przystąpiły bez nadmiernego wsparcia piłkarzy z pierwszej drużyny, prócz Piotra Wyroby i Filipa Sapińskiego.
Odważniej zaczęli mecz zawodnicy rezerw Rekordu. W 5. minucie o strzał z dystansu pokusił się Tymon Sobek. Piłka po jego uderzeniu przeleciała nad bramką. Chwilę później do wysiłku Filipa Dyducha - bramkarza BKS-u - zmusił Filip Sapiński. Górą był jednak młody golkiper. W minucie 11. natomiast “rekordziści” trafili do bramki. W podbramkowym zamieszaniu dobrze odnalazł się Filip Kliś, jednak sędzia jego bramki nie uznał - spalony.
Po prawdzie, po tych wydarzeniach derbowy mecz nie był obfity w nadzwyczajne wydarzenia. Optyczna przewaga należała do Rekordu II, ale bialska Stal umiejętnie przesuwała i nie dopuszczała rywala do sytuacji. Gospodarze pojedynku “Na Górce” sami jednak również nie otwierali swoich szyków, przez co Krzysztof Żerdka był praktycznie “bezrobotny”. Praktycznie, bo w 45. minucie prosto w jego ręce uderzył Paweł Michałek.
Po zmianie stron BKS był już częściej pod bramką rezerw Rekordu. Sporo “szumu”, choć bez konkretów, robiły ataki Jakuba Loranca i groźne stałe fragmenty bite przez Dariusza Łosia. W 66. minucie to jednak rezerwy Rekordu miały świetną okazję. W sytuacji sam na sam znalazł się Olivier Foxa, jednak uderzył tuż obok słupka. Chwilę później Dyduch zatrzymał potężny strzał Jakuba Targosza. W końcówce szczęścia nie miał także Jakub Motyka - znów bramkarz BKS-u wykazał się wysokimi umiejętnościami. Ostatecznie derbowy pojedynek zakończył się bez goli.