W napięciu do ostatnich sekund
Z wolna finiszuje sezon zasadniczy Fogo Futsal Ekstraklasy. Dla "rekordzistów" dzisiejszy nie miał większego znaczenia dla układu tabeli, za to We-Met FC Gmina Sierakowice punktów wciąż bardzo potrzebuje, by załapać się do fazy play-off.
Można było zatem zakładać, że to gospodarze będą bardziej „żądni” uzyskania punktowego łupu i spróbują narzucić swój koncept na niedzielne spotkanie. Bielszczanie jednak ani myśleli pozostawać w cieniu i w premierowych 20. minutach to oni przeprowadzili akcję, która przyniosła gola. Zainicjował ją Guilherme Kadu, który podążył za własnym podaniem do Michała Marka, a decyzja okazała się skądinąd całkowicie słuszna. Brazylijczyk otrzymał precyzyjne odegranie piętą od kolegi z zespołu i nic nie robiąc sobie z asysty obrońców wpakował piłkę do bramki pewnym uderzeniem.
Humory w szeregach We-Met-u uległy poprawie po pauzie – konkretnie w 25. minucie, a bramka dająca wyrównanie także miała swój urok. Na połowę miejscowych zapędził się Michał Kałuża. Strzał golkipera Rekordu został zneutralizowany, a natychmiast po wznowieniu gry wykop przez całą długość parkietu wprost do siatki wykonał... bramkarz ekipy z Sierakowic Yaroslav Morykyshka. Nabrali wówczas gospodarze rozmachu i wiary w korzystne rozstrzygnięcie. Na dowód – minuta 32. i zabójcza ich kontra. Kluczowe podanie wykonał Dominik Ostrak, a Brayan Mera z bliska bezlitośnie pokonał Kałużę. Zanosiło się wtedy na niespodziankę, ale odpowiedź biało-zielonych nastąpiła już w 34. minucie za sprawą pewnie wyegzekwowanego rzutu karnego przez poszkodowanego nieco wcześniej Pawła Budniaka.
Finisz był emocjonujący, wszak obie drużyny dążyły do zgarnięcia pełnej puli. Zmiana rezultatu remisowego nastąpić mogła jeszcze nawet 6. sekund przed końcową syreną. Atomowym wolejem popisał się Mera, ale efektownego „fanta” zawodnicy We-Met-u nie fetowali. Bielszczanie odetchnęli z ulgą, bowiem uratowała ich poprzeczka. Gwoli sprawiedliwości - i faworyt mógł coś do wyjazdowego dorobku dołożyć, gdy szczęścia szukali Edgar Varela i Mikołaj Zastawnik.