Starcie z I-ligową Ślęzą Wrocław było dla trenera Mateusza Żebrowskiego dobrą okazją, by przyjrzeć się dyspozycji swoich podopiecznych po krótkim okresie wolnego, jaki otrzymały w związku z korektą planów. - Jesteśmy zadowoleni, że mimo przełożenia kolejki, udało nam się znaleźć sparingpartnerki. To był dobry mecz w naszym wykonaniu, choć zaliczony bez kilku kluczowych zawodniczek w składzie - stwierdził szkoleniowiec biało-zielonych w komentarzu zamieszczonym po sparingu na klubowej stronie Rekordu.

"Rekordzistki" sprawdzianu nie zdołały rozstrzygnąć na swoją korzyść, poniekąd na własne życzenie. Prowadziły z gospodyniami od 26. minuty, kiedy asystę Katarzyny Jaszek wykorzystała Daria Długokęcka. Bielszczanki miały też inne bramkowe okazje, ale... - Po raz kolejny zawiodła nas skuteczność, po kilku dobrze wypracowanych akcjach. Na minus również brak odpowiedniej koncentracji do ostatnich minut spotkania - dodaje Żebrowski.

Istotnie zawodniczki z Wrocławia swego dopięły w 86. minucie. Gol Nikoli Góry był następstwem rzutu karnego, na który na rzecz Ślęzy "zapracowała" przekraczająca przepisy gry Oliwia Krysman.

Zanim ekipie z Cygańskiego Lasu dane będzie powrócić do rywalizacji w Ekstralidze, z uwagi na reprezentacyjną przerwę rozegrają kolejny sparing. W sobotę 7 marca o godzinie 14:00 podejmą na boisku w Wapienicy wrocławski Śląsk.