W pewnym stylu
Świetne rozpoczęcie weekendu przez piłkarzy Rekordu Bielsko-Biała! W piątkowe popołudnie podopieczni Piotra Tworka pewnie pokonali Świt Szczecin.
Od pierwszego gwizdka goście skupili się przede wszystkim na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Rekord miał zdecydowanie więcej z gry, choć w początkowej fazie meczu brakowało mu konkretów pod bramką Jakuba Rajczykowskiego. Świt dwukrotnie próbował odpowiedzieć szybkimi akcjami Szymona Nowickiego i Szymona Kapelusza, jednak na tym ofensywne argumenty szczecinian właściwie się kończyły. Najwięcej prób kreowania gry podejmował Dawid Kort, ale pomocnik nie znajdował wystarczającego wsparcia ze strony kolegów.
Gospodarze szukali sposobu na sforsowanie szczelnie ustawionej defensywy. W 19. minucie Dawid Mazurek zdecydował się na nieoczywiste uderzenie z bocznego sektora, lecz Rajczykowski zachował czujność. Chwilę później po szybkiej wymianie podań Jakuba Rysia z Dariuszem Pawłowskim Rekord wywalczył jedynie rzut rożny. W 40. minucie bliski szczęścia był Tomasz Boczek, który po strzale głową posłał futbolówkę tuż obok słupka. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, Bielszczanie znaleźli wreszcie sposób na defensywę rywala. Dariusz Pawłowski dograł piłkę w okolice linii końcowej, a Piotr Ceglarz posłał ją w pole bramkowe. W odpowiednim miejscu znalazł się Mateusz Tekieli, który uprzedził obrońcę Świtu i z bliska skierował piłkę do siatki.
Już w 52. minucie Rekord poszedł po kolejne trafienie. Adam Gibiec zebrał futbolówkę odbitą przed polem karnym Świtu i zdecydował się na strzał z dystansu. Próba była precyzyjna i przede wszystkim skuteczna. Po drugim trafieniu inicjatywa Rekordu była już wyraźna. Świt próbował jeszcze szukać kontaktowego gola, ale uderzenia Damiana Ciechanowskiego i Korta nie przyniosły zmiany wyniku. Znacznie więcej pracy miał Kaczorowski przy próbie Alexandra Gorgona. Doświadczony zawodnik w 75. minucie zmusił bramkarza Rekordu do efektownej interwencji. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. W 90. minucie Piotr Wyroba posłał piłkę za linię obrony, a Daniel Świderski znalazł się w sytuacji sam na sam z Rajczykowskim. Napastnik Rekordu zachował spokój i efektownym lobem ustalił wynik spotkania na 3:0.