Walczyli, na ile mogli
Niełatwe zadanie czekało dziś na Górala Istebna. Beniaminek zmagań rywalizował z liderem V ligi, MRKS-em Czechowice-Dziedzice.
Na trudnej, grząskiej i nierównej murawie w Istebnej, piłkarze z Czechowic pokazali w pierwszej połowie dużą przewagę i zasłużenie zbudowali bezpieczną zaliczkę bramkową, choć przy odrobinie precyzji wynik do przerwy mógł być zdecydowanie wyższy. Spotkanie rozpoczęło się po myśli gości, którzy już w 11. minucie objęli prowadzenie - po walce o piłkę w środku pola Szymon Byrtek zagrał do Daniela Iwanka, a ten płaskim strzałem tuż zza pola karnego trafił do siatki, piłka po odbiciu od słupka wpadła za plecy bramkarza.
Czechowiczanie stwarzali kolejne sytuacje i konsekwentnie naciskali rywala, mając przewagę zarówno w posiadaniu piłki, jak i w organizacji gry. W 32. minucie zespół podwyższył prowadzenie - po efektownej akcji Iwanka z Patrykiem Wójtowiczem, w polu karnym najlepiej odnalazł się Konrad Bukowczan, który zwodem minął obrońcę i precyzyjnie uderzył z dziesiątego metra, nie dając bramkarzowi szans. Kilka minut później na 0:3 trafił Szymon Byrtek, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego autorstwa Marka Jondy i uderzeniem głową przy słupku zdobył trzeciego gola dla swojego zespołu. W pierwszej połowie nie brakowało też zmarnowanych okazji - dwukrotnie pomylił się Bukowczan, trzykrotnie Iwanek oraz Wójtowicz. Gospodarze ograniczali się do prób z dystansu, z których najgroźniejsze autorstwa Juroszka nie przyniosły powodzenia - raz piłka minęła słupek, raz skutecznie interweniował Łukasz Byrtek.
Druga część meczu rozpoczęła się jednak w zupełnie nieoczekiwany sposób. W 50. minucie, po stracie piłki przez gości w środku pola, rezerwowy Mateusz Krężelok popędził z futbolówką w stronę bramki i strzałem po ręce bramkarza zdobył kontaktowego gola dla Istebnej. Chwilę później sytuacja gospodarzy znacznie się skomplikowała - w 54. minucie Dawid Colik w krótkim odstępie czasu obejrzał dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko, pozostawiając swój zespół w dziesiątkę. Wydawało się, że Czechowiczanie pójdą za ciosem i pewnie dokończą dzieła, jednak druga połowa w ich wykonaniu była zdecydowanie słabsza. Zespół z Istebnej, mimo gry w osłabieniu, nie zamierzał się poddać i kilkukrotnie groźnie kontrował, a po akcjach Bartłomieja Ruckiego piłka dwukrotnie zatrudniła golkipera gości.
Czechowiczanie mogli definitywnie rozstrzygnąć losy spotkania, lecz zabrakło im skuteczności. W 62. minucie po podaniu Iwanka strzał Sz. Byrtka sparował na rzut rożny bramkarz gospodarzy, który później popisał się jeszcze interwencjami po uderzeniach Gajdy i Marcina Byrtka z rzutów wolnych, a także w sytuacji sam na sam z Adrianem Pinderą. Mimo gry w przewadze przez ponad pół godziny, goście nie zdołali już powiększyć prowadzenia, ale dowieźli cenne zwycięstwo do końca.
- Postawiliśmy się mocno liderowi. Grając w "10" można grać w piłkę i my to pokazaliśmy. Trudno mówić o zadowoleniu po przegranej, ale jest to fajny prognostyk na dalsze mecze - ocenia Dariusz Rucki, szkoleniowiec Górala.