Warszawska Legia wygrywa w Cygańskim Lesie. Warszawski bohaterem
Po raz pierwszy "rekordziści" poczuli smak porażki w nowej hali, ulegając dziś Legii Warszawa. Na bohatera meczu wyrósł Tomasz Warszawski, bramkarz stołecznej drużyny.
O ile przed startem spotkania wygrana Legii w Cygańskim Lesie byłaby uznawana za niespodziankę, tak po pierwszych kilku minutach obraz meczu przemawiał na korzyść stołecznych zawodników. Goście na mecz wyszli odważnie, ale nie tracąc przy tym koncentracji w kluczowych momentach. Być może to zaważyło o końcowym rezultacie...
W 4. minucie Legia objęła prowadzenie, gdy z biskiej odległości pokonał Michała Kałużę Oskar Szczepański. 120 sekund później mogło być 2:0, lecz drużynie z Warszawy na przeszkodzie stanęła poprzeczka. Ta sytuacja nieco zmobilizowała Bielszczan do intensywniejszych rozwiązań w ofensywie. I tak, w 10. minucie, Miguel Kenji wykorzystał pojedynek "oko w oko" z bramkarzem Legii. Za ciosem jednak gospodarze nie poszli, a wręcz przeciwnie. W 11. minucie znów z bramki cieszył się Szczepański, wykorzystując spóźnione wyjście bramkarza Rekordu. Miejscowi swoje okazje jednak mieli. Kadu i Kacper Pawlus trafiali jednak w słupek bramki Legii.
Druga połowa zaczęła się źle dla Rekordu. Zaraz na jej wstępie Kadu niefortunnie posłał piłkę do własnej bramki. Sygnał do ataku dał jednak Mikołaj Zastawnik, który 60 sekund później dał trafienie kontaktowe, precyzyjnym strzałem z półwoleja. Znów jednak "rekordziści" natrafili się na ripostę ze strony ambitnej Legii... W 26. minucie Lele przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu.
Rekord ruszył do odrabiania strat. Ostatni fragment był udany dla gospodarzy, którzy raz za razem nękali warszawską defensywę. Ta jednak - z wyjątkiem trafienia Kenji po podaniu Franco Spellanzona - pozostała nieugięta, a jej czołową postacią był golkiper, Tomasz Warszawski.