Wszystko wskazuje na to – i jest to informacja, od której zacząć najzwyczajniej wypada – iż aura finałowej batalii nie storpeduje. Do rywalizacji ma dojść planowo w niedzielę 23 listopada o godzinie 12:00 na boisku trawiastym przy ulicy Sportowej w Puńcowie. – Musiałby przydarzyć się chyba jakiś pogodowy Armagedon, aby finał rozegrany nie został. Na wszystko trzeba być jednak przygotowanym, stąd alternatywa w postaci sztucznego boiska w Ustroniu – mówi Bogusław Walica, prezes Podokręgu Skoczów, który jako ostatni spośród beskidzkich podokręgów wyłania triumfatora pucharowych rozgrywek.

Jak dodaje, znalezienie odpowiedniego terminu nie było w tej edycji Pucharu Polski łatwym zadaniem. – Jeśli grają ze sobą drużyny z tej samej ligi, to problemu w zasadzie nie ma. W tym przypadku musieliśmy jednak uwzględnić to, że Kuźnia dopiero w poprzedni weekend skończyła zmagania w IV lidze. Tempo natomiast nieco wcześniej, dlatego dobrze się stało, że udało się znaleźć finalnie kompromis. Bo to, że pogoda jest już raczej zimowa, w zasadzie stało się normą tego decydującego spotkania w terminie listopadowym – zauważa Walica.

Pucharowe starcie jawi się ciekawie z czysto sportowego punktu widzenia. Jasne – ustrońska drużyna jako IV-ligowiec – nawet w charakterze zespołu przyjezdnego – wystąpi w nim w roli faworyta, ale nie tak klarownego, jak można byłoby wskazywać na podstawie obecności ekipy z Puńcowa niżej o 2 szczeble rozgrywkowe. – Wszyscy wiemy, że w Puńcowie budowano drużynę na V ligę i kadrowo to nie jest taki klasyczny reprezentant „okręgówki”. Co więcej, w piłce przecież zdarzają się sensacyjne rozstrzygnięcia, kiedy drużyna z II czy III ligi ogrywa nawet ekstraklasowiczów na pucharowej drodze. Nie można więc stawiać Tempa na straconej pozycji. Będzie ciekawie i o to chodzi – uważa prezes.

Dodać warto, że przed rokiem w finale zagrały te same drużyny. Wówczas Kuźnia prowadziła 1:0 do przerwy, ale tuż po niej Tempo stratę odrobiło i strzeliło zwycięskiego gola, odzyskując prestiżowe trofeum. Dla podopiecznych Karola Sieńskiego to zatem sposobność, by wziąć rewanż... Pewne jest, że triumfator zgarnie 2,5 tys. zł, pokonany pulę o 1 tys. zł skromniejszą. Wszyscy uczestnicy niedzielnego meczu otrzymają pamiątkowe medale, a kapitan zwycięskiego zespołu wzniesie w górę okazały puchar.

Droga Tempa Puńców do finału:

  • Piast Cieszyn 3:0
  • Strażak Dębowiec 2:1
  • Beskid Skoczów 2:0


Droga Kuźni Ustroń do finału:

  • Błyskawica Drogomyśl 5:1
  • Victoria Hażlach 3:0