- Sami przegraliśmy ten mecz. Straciliśmy proste bramki, nie wykorzystując klarownych okazji. Duży niedosyt - przegrana na własne życzenie - podsumował trener Victorii, Tomasz Wuwer.

 

Pierwsza połowa przez długi czas była wyrównana, jednak konkretniejszy w decydujących momentach okazał się Smrek. W 39. minucie gospodarze objęli prowadzenie po rzucie karnym podyktowanym za faul Szymona Lizaka, który na gola zamienił Clinton. Goście mieli swoje szanse, Eryk Rybka trafił w słupek, a Kamil Szajter z bliskiej odległości uderzył głową wprost w bramkarza. Niewykorzystane okazje zemściły się tuż przed przerwą, gdy po błędzie defensywy i zamieszaniu w polu karnym Piotr Górny podwyższył na 2:0.

 

Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Victoria ruszyła do odrabiania strat i szybko zaczęła stwarzać zagrożenie, wszak swoje okazje mieli Antoni CzaplaBartosz Żyła. W momencie, gdy goście łapali kontakt, kolejny cios zadał jednak Smrek. W 65. minucie Bruno Salazar wykorzystał błąd bramkarza i było już 3:0.

 

Victoria nie złożyła jednak broni. Najpierw w 69. minucie Szajter wykorzystał rzut karny po faulu Macieja Zachury, a w 80. minucie Antoni Czapla, po dograniu Rybki, zdobył bramkę kontaktową. Goście mieli kolejne okazje, by doprowadzić do wyrównania, jednak zabrakło skuteczności. Z kolei Smrek mógł zamknąć mecz, lecz Clinton w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać bramkarza, a wcześniej trafił także w słupek.

 

- Dobrze zareagowaliśmy na porażkę z Borami, mimo iż w tamtym meczu zagraliśmy dobrze. Cieszy nas gra w piłkę i cały czas będziemy pielęgnować tę taktykę. Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Chcieliśmy zamazać plamę po porażce z zeszłego tygodnia. Victoria to silny fizycznie przeciwnik i taka gra im pasowała - ocenił trener Smreka, Jakub Nosal.