– Pierwsza połowa była trudna z uwagi na to, że mało utrzymywaliśmy się przy piłce i mało kreowaliśmy sytuacji. Skutecznie jednak rozbijaliśmy akcje przeciwnika i na tym się skupialiśmy – przyznał po meczu dla klubowej strony Mateusz Żebrowski, szkoleniowiec „rekordzistek”.

Istotnie, spięć podbramkowych w premierowej odsłonie konfrontacji z zawodniczkami Orlenu Gdańsk było, jak na lekarstwo. Jedyny groźny strzał z perspektywy Rekordu, to chybiony, a oddany w 28. minucie głową przez Dominikę Dereń. Znacznie częściej na połowie przeciwniczek przyjezdne operowały po przerwie, ale „na bakier” było z egzekwowaniem stwarzanych szans. W 50. minucie piłkę nad poprzeczką przeniosła Dereń, marnując wysiłek w postaci solowego rajdu Nicole Jendrzejczyk. Następna dogodna sytuacja to ta Joanny Krzyżanowskiej z 58. minuty, ale również w tym przypadku zabrakło przysłowiowej „zimnej krwi”. W odstępie kilku następnych minut miały miejsce 2 zdarzenia o 180. stopni różniące się od siebie w kontekście pozytywów dla Rekordu. Równo po godzinie ponownie przekraczająca przepisy Angelika Kołodziejek została odesłana do szatni po czerwonej kartce. Dokładnie 180. sekund później Roksana Gulec została sfaulowana w polu karnym, ale „z wapna” Julia Gutowska jedynie ostemplowała słupek.

Mimo kilku ofensywnych prób i przewagi optycznej, dopiero w 95. minucie futbolówka wylądowała w bramce gdańszczanek. Dalekim podaniem akcję zainicjowała od własnej „świątyni” Kinga Ptaszek, optymalnie zachowała się także Julia Sikora, która odegrała do Darii Długokęckiej, a po dryblingu i strzale ostatniej z wymienionych futbolówka wreszcie zatrzepotała w siatce.

– Po raz kolejny potwierdziło się, że mecz trwa 90. minut. Bardzo cieszy mnie nastawienie, jakie zaprezentowaliśmy, po wyjściu z szatni. Wykreowaliśmy zdecydowanie więcej klarownych sytuacji od rywalek. Punktem zwrotnym mógł się okazać niewykorzystany rzut karny, ale pomimo początkowego, mentalnego zwątpienia, cały czas mądrze broniliśmy. To był dla nas cel nadrzędny, który zresztą zapewnił nam w końcówce zwycięstwo – dodał Żebrowski.