Wyjechali z awansem
Pucharowym hitem było bez wątpienia dzisiejsze starcie Błyskawicy Drogomyśl z Kuźnią Ustroń.
Faworytem, choć nie tak wcale klarownym do uzyskania awansu, był IV-ligowiec z Ustronia. Należało mieć jednak na względzie, iż to Błyskawica lepiej radzi sobie aktualnie na swoim poziomie rozgrywkowym. Można było więc z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że obie drużyny potraktują środowe spotkanie poważnie i zechcą przechylić szalę na swoją stronę.
Po badawczym kwadransie inicjatywę przed pauzą miała Kuźnia. W 38. minucie dowiodła tego golem. Po przechwycie przyjezdni – konkretnie David James – wykończyli akcję, co dało im dobrą pozycję wyjściową przed odsłoną rewanżową. W niej okazji nie brakowało. Te Ustronian to m.in. uderzenie Bartłomieja Ślosarczyka, które z linii bramkowej wybił Jakub Węglorz oraz próby Jamesa i poprawka Macieja Kaczmarczyka, które „przeczytał” Patryk Zapała. Błyskawica mogła z kolei doprowadzić do rzutów karnych. Po podaniu Dawida Weisa z kilku metrów chybił Węglorz, a krótko przed finiszem pucharowej batalii z odległości 4. metrów wprost w golkipera Kuźni wcelował Olivier Foxa.
– Skuteczności nam zabrakło, bo te sytuacje klarowne się pojawiły. Skupimy się teraz już całkowicie na lidze – oznajmił Krystian Papatanasiu, szkoleniowiec ekipy z Drogomyśla, która po raz pierwszy w tym sezonie w ogóle znalazła pogromcę.
Oddech ulgi wyczuwalny jest za to w Ustroniu. – Przełamanie się, gdy nie idzie jest zawsze sztuką trudną. Dziś szukaliśmy rozwiązania, aby wygrać i tego dokonaliśmy. Co też cieszy, to fakt gry bez straty żadnej bramki – stwierdził trener gości Michał Pszczółka.