– Widowisko na całkiem fajnym poziomie, w którym obie drużyny nie skupiały się wyłącznie na obronie i próbowały atakować. Wynik ostateczny określiłbym jako sprawiedliwy – to pomeczowe słowa Krzysztofa Bąka, szkoleniowca ekipy z Wilkowic, która z wyżej notowanym w stawce przeciwnikiem stoczyła wyrównaną batalię.

Zmieniały się w niej dość często nastroje. Goście zdobyli prowadzenie po wrzutce Filipa Moiczka i finalizacji Oleksandra Apanchuka, ale gol ten mocno obciąż konto zawodników z Wilkowic, którzy zupełnie dali się zaskoczyć przy szybkim rozegraniu rzutu wolnego przez konkurenta. W następstwie kombinacyjnego rozegrania Mateusza KubicyKacprem Pieniądzem gospodarze już po 2 kwadransach doczekali się wyrównania Dominika Kępysa, ale na przerwę zeszli w humorach gorszych. Na wstępie czasu dodanego przez arbitra piłkarze LKS-u zanotowali przechwyt w bocznym sektorze boiska, a sprzed „16” uderzenie nie do obrony dla Macieja Wielgusa wykonał Filip Handy.

W drugiej części ilość strzelonych bramek była identyczna, aczkolwiek zmienił się rozkład „fantów”. W 65. minucie Jonatan Mędrek wybornie przymierzył z rogu pola karnego w okienko bramki LKS-u i powtórnie był remis, choć... na krótką chwilę. Golkiper czanieckiej drużyny Konrad Adamecki nie zachował się najlepiej przy rzucie wolnym Kępysa, dając się przelobować uderzeniem z bliskości linii bocznej. Na te ciosy przyjezdni zdołali odpowiedzieć, z kilku niezłych szans pożytek przyniosło im dogranie O. Apanchuka i egzekucja Handego. W końcówce działo się sporo, a na brak pracy nie mógł narzekać Wielgus. Pieczęć na wygranej postawić mogli jednak również zawodnicy GLKS Nacomi, ale na 5. metrze ofiarnie „skasowana” została próba strzału Patryka Walczaka.