- Rollercoaster emocji. Dopisujemy punkt, ale tak jak tydzień temu z Rotuzem, tracimy dwa. Nie możemy tak tracić bramek, jak w pierwszej połowie. W drugiej wyglądało to znacznie lepiej, świetną zmianę dał Mateusz Kubica. Przeważaliśmy, zdobyliśmy bramkę na 3:3 i mieliśmy kolejne sytuacje, których niestety nie wykorzystaliśmy - podsumowuje Daniel Kasprzycki, trener Iskry. 

 

Goście bardzo dobrze rozpoczęli sobotnie spotkanie. Już w 6. minucie wynik otworzył Jakub Pilch, który wykorzystał zagranie na długi róg i skierował piłkę do siatki. Piast odpowiedział jednak 10. minut później. Po zagraniu z bocznego sektora do wyrównania doprowadził Kamil Konieczny. Iskra ponownie wyszła na prowadzenie w 20. minucie. Tym razem dośrodkowanie Dariusza Sieroty wykorzystał Pilch, który uderzeniem głową po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy. Rywale nie zamierzali jednak składać broni. Konieczny w 29. minucie ponownie znalazł sposób na defensywę Iskry, a tuż przed przerwą skompletował hat-tricka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. 

 

Po zmianie stron obraz spotkania uległ zmianie. Iskra przejęła inicjatywę i już w 48. minucie doprowadziła do remisu. Mateusz Fiedor włączył się do akcji prawym skrzydłem, przebiegł z piłką około 30 metrów i skutecznie wykończył indywidualny rajd. Na tym Rybarzowiczanie nie chcieli poprzestać. W drugiej połowie stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia zwycięskiej bramki. Uderzenie Fiedora obronił bramkarz, swoje szanse mieli również Pilch i Sierota. W końcówce blisko szczęścia był Jakub Caputa. Po jego strzale golkiper gospodarzy wypluł piłkę, a Pilch, mając przed sobą praktycznie pustą bramkę, nie zdołał skierować jej do siatki. Jeszcze w 85. minucie Iskra miała kolejną doskonałą okazję. Sierota znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Piasta, ale również tym razem nie udało się zdobyć czwartego gola i ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem.