- Kolejny zimny prysznic. Wynik ciężki do przyjęcia, ale aż tak źle nie było, jak mogłoby się wydawać. Ciężko jednak polemizować z tym, że byliśmy gorsi od „Zetki”. Potrzeba trochę czasu, trzeba poprawić pewne elementy. Po meczu odbyliśmy merytoryczną rozmowę i jestem nią zbudowany. To fundament, żeby wrócić na dobre tory - przyznał trener Czarnych, Jakub Kubica.

 

Początek spotkania był wyrównany, choć obie drużyny miały sporo problemów z dokładnością. W 8. minucie pierwsi groźniej zaatakowali Jaworzanie, jednak po uderzeniu Janusza Cyrana piłka nie trafiła do celu. Z czasem inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. W 20. minucie "Zetka" objęła prowadzenie po rzucie rożnym. Błąd w kryciu wykorzystał Halatek i skierował piłkę do siatki. Pięć minut później było już 2:0. Zawodnik gospodarzy wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i podwyższył prowadzenie miejscowych. Czarni starali się odpowiedzieć, jednak przed przerwą ponownie skuteczniejsi byli piłkarze z Tychów. W 44. minucie trafili oni znów po rzucie rożnym i schodzili do szatni z trzybramkowym prowadzeniem.

 

Po zmianie stron trener Kubica zdecydował się na roszady w składzie, które ożywiły grę Czarnych. Jaworzanie częściej dochodzili do sytuacji bramkowych. Z rzutu wolnego groźnie uderzał Szymon Płoszaj, po dośrodkowaniu z bliska główkował Marcin Pyka, a swojej szansy próbował także Damian Ścibor. Gdy wydawało się, że goście mogą zdobyć bramkę kontaktową, gospodarze wyprowadzili szybki kontratak. W 65. minucie Halatek po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Gol ten ustawił losy spotkania.