Wywalczyli, zasłużyli
Mimo iż Gwarek Tarnowskie Góry zamyka IV-ligową tabelę, to jednak Kuźnia Ustroń musiała się napocić, aby zainkasować trzy punkty. To finalnie się powiodło.
- Spodziewaliśmy się, że nie będzie to łatwa przeprawa dla nas. Gwarek to nie jest ta sama drużyna, co na jesień. Została wzmocniona zawodnikami z ciekawą przeszłością. W pierwszej połowie graliśmy dobrą piłkę, kontrolowaliśmy przebieg. Druga połowa była słabsza, wdaliśmy się w grę rywala, byliśmy podrażnieni, gra była szarpana. Chcieliśmy strzelić bramkę, aczkolwiek na końcu wszystko zakończyło się udanie - powiedział trener Kuźni, Karol Sieński.
Spotkanie rozpoczęło się po myśli gości. W 14. minucie Kuźnia objęła prowadzenie, gdy Krzysztof Przydacz najlepiej odnalazł się w polu karnym i dobił piłkę po uderzeniu Mykoli Buia, który wcześniej trafił w słupek. Chwilę później Kuźnia mogła podwyższyć wynik. Łukasz Sikora odebrał piłkę rywalowi, wjechał w pole karne, jednak w sytuacji sam na sam posłał futbolówkę ponad poprzeczką. Później, po jednym z ataków, Nikodem Gancarczyk urwał się obrońcom i dokładnie dośrodkował w pole karne, gdzie do strzału doszedł Bambo Toure, lecz bramkarz gospodarzy instynktownie odbił piłkę. Jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzili do wyrównania, wykorzystując błąd w rozegraniu Kuźni i skutecznie finalizując akcję po odbiorze piłki.
Po zmianie stron spotkanie straciło nieco na płynności. Najlepszą okazję dla gości w końcówce miał Kamil Szlufarski, który w 82. minucie znalazł się w dobrej pozycji strzeleckiej, jednak wynik pozostawał bez zmian. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w doliczonym czasie gry David James wywalczył rzut karny. Do piłki podszedł Szlufarski i pewnym strzałem zapewnił Kuźni zwycięstwo.