16 listopada Rekord przekonał się dotkliwie o sile ekipy z Przemyśla i uległ na jej terenie w ligowej potyczce aż 0:5. Rewanż w Bielsku-Białej był już starciem o wiele bardziej wyrównanym, ale to najlepszy zespół fazy regularnej Fogo Futsal Ekstraklasy wywiózł zwycięstwo 4:2. Dziś futsaliści Eurobusu powrócili do Cygańskiego Lasu pewni swego, bo w strefie medalowej zameldowali się bez żadnych perturbacji. Gospodarze jednak też zademonstrowali znakomitą formę, a myśli o nadszarpnięciu morale konkurenta i doprowadzeniu do przedłużonej rywalizacji na jego parkiecie i owszem im towarzyszyły.

Gospodarze nie okazali dziś nadmiernego respektu dla naszpikowanego zagranicznymi zawodnikami Eurobusu. Na wstępie Krzysztofa Iwanka sprawdzili już Edgar Varela i Guilherme Kadu, a ofensywne zapędy dawały podłoże do optymizmu. Cóż jednak z tego, skoro w 11. minucie Danił Abakszyn nieco niespodziewanie otworzył wynik meczu na korzyść przyjezdnych. Z pierwszej połowy do wspomnienia jeszcze poprzeczka po strzale Pawła Budniaka i... trafienie wyrównujące - w następstwie rzutu rożnego autorstwa Mikołaja Zastawnika.

Najistotniejsze zdarzenia części rewanżowej spięły ją klamrą, niestety bez radosnych bielskich akcentów. W 21. minucie miejscowi nie przypilnowali Henrique Diniza, który przymierzył celnie obok Michał Kałuży. Biało-zieloni niemal natychmiast zabrali się do ponownego pościgu, ale futsalowe szczęście nieszczególnie im sprzyjało, by odnotować próbę Gustavo Henrique w słupek. "Stykowa" batalia utrzymała się do samego końca. Trener Rekordu zastosował manewr z Franco Spellanzonem w roli tzw. lotnego bramkarza, ale zamiast wyrównania z gola na 3:1 cieszyli się futsaliści z Przemyśla. Rostysław Semenczenko w 40. minucie do siatki trafił z własnej połowy.

Aby podtrzymać nadzieje na mistrzowski tytuł, "rekordziści" jadą teraz do miasta nad Sanem na weekendowy mecz numer 2 i... decydujący numer 3 w razie zaistnienia zwycięskich okoliczności. Przed nimi oczywiste wyzwanie, które wcale nie musi okazać się tym z gatunku "mission impossible". Historia lubi się przecież powtarzać, a przed rokiem Rekord właśnie w taki sposób odwrócił losy rywalizacji z Eurobusem...