Wzmocnienia są, przebudzenie oczekiwane
Po próbie generalnej niepewność w przededniu ligowego startu zapanowała w Istebnej. O tyle trudno się temu dziwić, że Góral wypadł w niej nadspodziewanie słabo.
Weekendową konfrontację sparingową piłkarze Górala zaliczyli na boisku trawiastym. To wiadomość bez wątpienia dobra, bo nie wszyscy V-ligowcy taką możliwość przed nadchodzącą inauguracją mieli. Szkopuł jednak w tym, że premiera wypadła kiepsko. W Wieprzu tamtejszy GKS pokonał ekipę z Istebnej 3:0.
– Generalnie źle się czuliśmy przy tym pierwszym naszym kontakcie z boiskiem trawiastym po dłuższej przerwie. O ile w pierwszej połowie w miarę dobrze radziliśmy sobie w grze defensywnej i też stwarzaliśmy sobie sytuacje, to druga jest całkowicie do zapomnienia. Mentalnie zaprezentowaliśmy się w niej, jak trampkarze. O to mam największe pretensje, bo nie umieliśmy się podnieść po popełnianych błędach. To odpuszczanie rywal bezwzględnie wykorzystywał i nie ma się co łudzić, że w lidze będzie inaczej przy jeszcze silniejszych przeciwnikach – klaruje Dariusz Rucki, grający trener Górala.
Symptomy optymistyczne u V-ligowca też jednak są, zwłaszcza w kontekście dość znaczących wzmocnień kadrowych poczynionych jeszcze przed startem rundy rewanżowej. Do Łukasza Tarasza, który zamienił Ustroń na Istebną, dołączył napastnik Wojciech Małyjurek, broniący ostatnio barw WSS Wisła w Wiśle. Teraz pora na boiskowe przełamanie, a zadanie przed piłkarzami Górala trudne, bowiem czeka ich wyjazdowa batalia ze Stalą-Śrubiarnia Żywiec, zmotywowaną do pomszczenia niespodziewanej porażki z jesieni...
– Ciężko wyrokować, jak ten pierwszy mecz o stawkę wypadnie. Potrzebujemy przebudzenia względem próby generalnej – to na pewno. Pocieszać się możemy tym, że równie źle po raz drugi z rzędu zagrać się nie da. Wyjdziemy na boisku, mam nadzieję z odpowiednią determinacją w grze – zauważa szkoleniowiec zespołu zamykającego stawkę V ligi na jej półmetku.