Pierwsza połowa sparingowej potyczki mogła napawać umiarkowanym optymizmem dla a-klasowicza. Skrzyczne prezentowało się solidnie na tle wyżej notowanego rywala, dotrzymywało mu kroku pod względem organizacji gry i intensywności. Po zmianie stron doświadczenie i jakość zespołu z Bestwinki zaczęły jednak odgrywać kluczową rolę. Rywale wykorzystali błędy i skutecznie „wypunktowali” gospodarzy sparingu, budując wyraźną przewagę bramkową.

 

Działamy powoli. Jesteśmy po pierwszym sparingu, który dobrze podsumował Marcin Sztorc. Pierwsza połowa wyglądała przyzwoicie, a po zmianie stron KS Bestwinka nas wypunktowała. Zagraliśmy fajny sparing, na wysokim tempie z mocną drużyną - mówi trener Skrzycznego, Mirosław Szymura.

 

Zespół z Lipowej jest obecnie w rytmie treningowym. Zawodnicy spotykają się dwa razy w tygodniu: raz trenują w hali, a raz korzystają z boiska typu orlik. To standardowy model przygotowań w zimowych realiach dla klubów z niższych lig. Jeśli chodzi o kwestie kadrowe, w Skrzycznem panuje ostrożny optymizm, a priorytetem jest utrzymanie obecnego składu.

 

- Chcielibyśmy zachować obecną kadrę. Zimą ciężko o wzmocnienia. Mamy sygnały od dwóch zawodników, że chcieliby z nami trenować. To może nie są bardzo znaczące nazwiska, ale ciekawi gracze i sami wyrazili taką chęć. Najbardziej cieszy mnie to, że nic nie zapowiada ubytków - podkreśla szkoleniowiec.

 

Z treningów nadal wyłączony jest Adam Frydel, który dochodzi do siebie po urazie. Do zespołu wrócił natomiast Jarosław Piwkowski. Jego powrót można traktować w kategorii realnego wzmocnienia. - Jarek wrócił po kontuzji, co bardzo nas cieszy. W sparingu zagrał udane 70 minut, więc możemy to traktować jak wzmocnienie - dodaje Szymura.