- W takim okresie wynik schodzi na dalszy plan, tym bardziej że był to nasz pierwszy kontakt z dużym boiskiem. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra, później było już nieco gorzej - ocenia Sebastian Gruszfeld, trener GKS-u. 

 

- Możemy cieszyć się ze zwycięstwa, a także z tego, że udało się zakończyć mecz bez kontuzji. Samo spotkanie oceniam pozytywnie. Pierwsza połowa obfitowała w ciekawe akcje, choć na tle solidnego rywala było widać, że jest kilka elementów, nad którymi musimy jeszcze popracować. Na wyróżnienie zasługują nasi juniorzy, którzy zanotowali dobry występ i dali zespołowi pozytywny impuls. Szczególnie Damian Lach oraz Mikołaj Kowalski, który swój dobry występ okrasił zdobyciem bramki - dodaje natomiast Marcin Sztorc, szkoleniowiec KS-u. 

 

Od pierwszych minut inicjatywa należała do GKS-u, który wysoko podchodził pod rywala i mocno naciskał defensywę Bestwinki. Piłkarze z Radziechów stworzyli kilka groźnych sytuacji, jednak brakowało skutecznego wykończenia. Paradoksalnie to KS jako pierwszy znalazł drogę do siatki. W 25. minucie Klaudiusz Willmann wykorzystał dobre dośrodkowanie Macieja Kosmatego i otworzył wynik spotkania. Pięć minut później było już 2:0, gdy Jakub Przewoźnik popisał się efektownym uderzeniem z dystansu w samo okienko bramki.

 

Ekipa z Radziechów szybko jednak odpowiedziała. Najpierw w 32. minucie Karol Kubieniec skutecznie dobił strzał Tomasza Janika, a chwilę później sam Janik wpisał się na listę strzelców, finalizując akcję po asyście Kacpra Pawlusa. Do przerwy był remis, choć GKS mógł prowadzić. Piłkarze z Radziechów nie wykorzystali rzutu karnego po uderzeniu T. Janika, Pawlus trafił w słupek, a dodatkowo dwukrotnie piłka zatrzymywała się na poprzeczce po uderzeniach T. Janika.

 

Po zmianie stron tempo gry nie spadło. W 60. minucie KS Bestwinka ponownie wyszła na prowadzenie. Grzegorz Sztorc najlepiej odnalazł się w polu karnym i głową skierował piłkę do siatki po precyzyjnej centrze Przewoźnika. GKS konsekwentnie dążył do wyrównania i dopiął swego w 84. minucie, gdy Kamil Najzer wykorzystał dobre podanie Mateusza Janika.

 

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, KS Bestwinka zadała decydujący cios. W 89. minucie Mikołaj Kowalski zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu podbramkowym i skuteczną dobitką ustalił wynik spotkania na 4:3.