Mowa o Clintonie – młodym napastniku rodem z Nigerii, który w znakomitym stylu zadebiutował w Smreku. Do siatki Koszarawy trafiał w okresie nieco ponad kwadransa, ale za to 3 razy! Trafienie z 60. minuty pozwoliło faworytowi pucharowej batalii „odjechać” ambitnemu przeciwnikowi. W 70. minucie Clinton wykończył głową efektowny rajd Pethersona przy linii bocznej, zaś na koniec strzelania gości nie zaprzepaścił prostopadłego podania Piotra Górnego.

Wspomniany snajper Smreka zaangażowany był również w bramkę dla... Koszarawy. W 33. minucie dopuścił się faulu przy kornerze żywczan. Arbiter wskazał na „wapno”, a z niego egzekucji dokonał Kacper Piórecki. Przyjezdni w tej części meczu nie mieli argumentów w ofensywie, wszak przy optycznej przewadze podejmowali wiele złych decyzji. – W szatni parę mocniejszych słów padło, bo nawet meczu z rywalem ze szczebla A-klasy nie da się wygrać, gdy próbuje się to czynić jak najmniejszym nakładem sił – konstatuje Sławomir Bączek, szkoleniowiec zespołu ze Ślemienia.

Kontrolę nad spotkaniem, torując sobie drogę do awansu, Smrek przejął krótko po powrocie do gry. W 47. minucie Petherson uderzył nie do obrony piłkę wrzuconą na 7. metr przez Górnego. Przywołany asystent sam wziął sprawy w swoje ręce w minucie 53., kiedy pokonał golkipera Koszarawy precyzyjnym strzałem lewą nogą z okolic „16”.