Z niespodziewanym triumfatorem
W Innsbrucku w niedzielne popołudnie przeprowadzony został trzeci z konkursów 74. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Raz jeszcze w tym sezonie formą błysnął jedyny dziś beskidzki przedstawiciel Kacper Tomasiak.
Kacper Tomasiak bez problemu uporał się w bratobójczym pojedynku z Maciejem Kotem. Reprezentant LKS Klimczok Bystra skoczył 126 metrów, przy odległości 118,5 m swojego kolegi z kadry. Na półmetku najmłodszy z biało-czerwonych był 9. W decydującej części konkursu nie zawiódł. Poprawił się o metr, bez trudu pozostając wśród najlepszych i po swojej próbie wyprzedzając w klasyfikacji samego Ryoyu Kobayashiego. Ostatecznie Tomasiak zmagania ukończył na 8. pozycji, bo rywalizację z nim przegrał będący wyżej po pierwszym skoku Jason Colby.
Pasjonująca była walka o triumf na Bergisel, gdyż różnice punktowe w połowie zawodów były minimalne, a ex aequo prowadzili Stephan Embacher z Austrii i Ren Nikaido z Japonii. Z walki o triumf nie zamierzał rezygnować Domen Prevc, z wyraźną myślą o podtrzymaniu zwycięskiej serii po konkursach rozegranych w Niemczech. Najlepszy zawodnik w tym sezonie był bliski osiągnięcia celu, lecz ostatecznie o raptem 0,5 punktu przegrał z sensacyjnym dziś Japończykiem (131 m i 128 m), odnoszącym premierowy sukces w rywalizacji tej rangi. Embacher był 3., plasując się o 0,2 "oczka" za Słoweńcem.
Odnotujmy czysto statystycznie, iż szansę występu w obu seriach dostąpił w niedzielę z Polaków jeszcze tylko Dawid Kubacki, awansując jako jeden ze "szczęśliwych przegranych". 122 m i 116,5 m wystarczyły do zajęcia jedynie 30. miejsca. Kota i Kamila Stocha (119,5 m) wśród czołowej "30" zabrakło.