- To nie jest ten Filip Piszczek, którego kojarzą kibice z Ekstraklasy i Cracovii. To również nie jest Łukasz Piszczek. To nasz Filip Piszczek - tak nieco humorystycznie klub z Dębowca oznajmił ostatni nabytek w minionym właśnie okienku transferowym.

Strażaka zasilił zawodnik, który ostatnio reprezentował barwy LKS-u Pogórze. Wcześniej związany był m.in. z Beskidem Skoczów oraz WSS Wisła w Wiśle. Nie jest zatem postacią anonimową, także w kontekście piłkarskich walorów na boiskowej pozycji bocznego obrońcy. - Sam zawodnik, który w Pogórzu rzadziej ostatnio grywał, wyraził taką chęć dołączenia do nas i rzutem na taśmę postanowiliśmy z takiej opcji skorzystać - komentuje Łukasz Agata, szkoleniowiec ekipy z Dębowca.

Debiut Piszczka możliwy jest już w niedzielę 13 września, gdy beniaminek "okręgówki" zawita do Łękawicy na konfrontację 6. kolejki przeciwko Orłowi.

Co ciekawe, w odwrotnym poniekąd kierunku z Dębowca do Pogórza powędrował środkowy defensor Tymon Gruchel, który w Strażaku przebywał na wypożyczeniu ze skoczowskiego Beskidu.