Z udanym rewanżem
Futsaliści Rekordu w ostatnich dniach stoczyli sparingowy dwumecz z Interobalem Pilzno. Spotkania renomowanych firm z Polski i Czech stały się już swego rodzaju tradycją.
Rekord i Interobal znają się doskonale. Począwszy od sierpnia 2020 roku oba zespoły spotykały się w sparingach już dziewięciokrotnie. W ośmiu przypadkach górą byli bielszczanie, a tylko raz triumfowali rywale zza południowej granicy. Bilans bramkowy wcześniejszych spotkań również przemawiał zdecydowanie na korzyść Rekordu i wynosił 41:16. Także oba ubiegłoroczne starcia w Pilźnie zakończyły się zwycięstwami biało-zielonych.
Pierwszy z tegorocznych sparingów miał niezwykle wyrównany przebieg. Przez niemal pół godziny żadna z drużyn nie potrafiła znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza rywali. Bliżej otwarcia wyniku w pierwszej części byli gospodarze. Edgar Varela został zatrzymany przez defensywę Interobalu, a Grzegorz Haraburda w 9. minucie trafił w słupek. Kilka razy Rekord musiał również uważać na ofensywne zapędy wicemistrza Czech, ale dobrze między słupkami spisywał się Michał Kałuża. Na pierwszego gola trzeba było poczekać do 29. minuty. Po stracie bielszczan Jiři Zapotocky znalazł się w sytuacji sam na sam i wykorzystał swoją szansę. Rekord szybko ruszył do odrabiania strat, ale zarówno Varela, jak i Kacper Pawlus obijali tego dnia słupki.
Biało-zieloni dopięli swego w końcówce. Na dwie i pół minuty przed końcem Gustavo Henrique pojawił się w roli lotnego bramkarza, a przewaga Rekordu przyniosła efekt. Varela mocnym uderzeniem z dystansu doprowadził do remisu. Chwilę później gospodarze byli blisko objęcia prowadzenia, lecz piłka po strzale Michała Marka zatrzymała się na słupku. Ostatecznie to jednak Interobal zadał decydujący cios. W samej końcówce Edgar Varela zatrzymał ręką piłkę zmierzającą do pustej bramki, za co został ukarany czerwoną kartką. Po rzucie wolnym najpierw w mur uderzył Lukaš Křivanka, a skuteczną dobitkę zanotował Francisco Mikuš.
W rewanżu, rozegranym w hali przy Startowej 13, Bielszczanie pokazali już zdecydowanie więcej skuteczności. Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego tempa i ostrej walki. Interobal po niespełna trzech minutach miał na koncie cztery przewinienia, ale z czasem mecz nabrał bardziej futsalowego charakteru. Goście kilkukrotnie zagrozili bramce Rekordu, między innymi za sprawą Dušana Kűnstnera i Tomaša Buchty, którzy trafiali w słupek. Świetnie między słupkami spisywał się jednak Jakub Florek. Bramkarz Rekordu wygrał między innymi pojedynki sam na sam z Matejem Maurem i Křivankiem.
Biało-zieloni wykorzystali natomiast błędy rywala. W 12. minucie Haraburda przejął piłkę, minął bramkarza i skierował ją do siatki. Cztery minuty później sam Haraburda odegrał kluczową rolę przy drugim golu, zagrywając do Pawlusa. Pivot Rekordu zachował zimną krew i podwyższył prowadzenie na 2:0.
Po przerwie Interobal odpowiedział trafieniem Tomaša Buchty. Czesi zaczęli zyskiwać przewagę, ale Rekord w porę odzyskał kontrolę nad spotkaniem. W 34. minucie Paweł Budniak otrzymał piłkę w polu karnym po efektownym zagraniu piętą Kacpra Pawlusa i nie zmarnował okazji. Było 3:1 i takim też rezultatem zakończył się rewanż.