Zabrakło niewiele…
To był dobry występ zawodników Rekordu Bielsko-Biała. Bielszczanie rywalizowali dziś z Constractem Lubawa. O końcowym wyniku zadecydował ostatni fragment spotkania.
Biało-zieloni rozpoczęli w wymarzony sposób. Już w 51. sekundzie Kacper Pawlus uderzył z pierwszej piłki, kompletnie zaskakując Roberto Goziego. Gospodarze po straconej bramce nie potrafili wejść na właściwe tory. "Rekordziści" natomiast mogli pójść za ciosem. W 5. minucie uderzał Mikołaj Zastawnik, lecz zmierzającą do siatki piłkę zdołał wybić Pedrinho.
Rekord grał odpowiedzialnie, z dużą koncentracją w defensywie. Przy próbach Pedro Pereiry, Pawła Kaniewskiego czy Kacpra Sendlewskiego klasą imponował Michał Kałuża. Bramkarz Bielszczan nie tylko bronił uderzenia z dystansu, ale także wychodził obronną ręką z groźnych wjazdów rywali. W 19. minucie gości natomiast uratował słupek po strzale Pereiry.
Po przerwie obramowanie bramki znów sprzyjało drużynie Rekordu. W 21. minucie poprzeczkę „ostemplował” Adriano Lemos, a 8. minut później słupek obił David Mataja. To były jedne z nielicznych momentów, gdy defensywa Rekordu dała się zaskoczyć. Zespół z Bielska-Białej mądrze trzymał gospodarzy na dystans i cierpliwie szukał swoich szans. Gospodarze przełamali jednak strzelecki impas.
Po mocnym wbiciu piłki w pole karne przez Sendlewskiego akcję zamknął Sebastian Grubalski, doprowadzając do wyrównania w 33. minucie. Bielszczanie próbowali odpowiedzieć. Groźnie strzelali Michał Marek i Edgar Varela, swoich sił spróbował także Kałuża. Po jego zablokowanym uderzeniu zabrakło jednak asekuracji i Sendlewski trafił na wagę wygranej.