Zaczęli, jak należy!
"Z tarczą" wrócili z niełatwego terenu, jakim jest Kleczew, piłkarze Rekordu Bielsko-Biała, którzy dziś rozegrali pierwszy mecz na wiosnę w Betclic 2. Lidze.
Warunki boiskowe niejako zdeterminowały losy tego meczu. Ot, nie było to porywające widowisko, na które patrzyło się z zapartym tchem. Kluczem jest jednak i w takich okolicznościach zgarnąć to, co najistotniejsze. Ta sztuka powiodła się Rekordowi.
W pierwszej połowie działo się niewiele. Optyczna przewaga, nieznacznie, przemawiała za "rekordzistami", jednak pierwsze poważne zagrożenie dla gospodarzy nadeszło w 43. minucie. Z okolic 8. metra uderzał Jan Ciućka, lecz z jego strzałem poradził sobie bramkarz gospodarzy. Ta sytuacja była zalążkiem do tego, co miało nadejść wkrótce...
Na wstępie drugiej połowy Rekord cieszył się z prowadzenia. Jan Sobociński celną główną uprzedził wychodzącego bramkarza Sokoła. Korzystny rezultat Bielszczanie dowieźli do ostatniego gwizdka sędziego, choć nie było to proste zadanie. Gospodarze w ostatnim fragmencie przejęli inicjatywę i mocniej nacisnęli na defensywę Rekordu w celu odmienienia losów spotkania. Ten cel nie został zrealizowany przez Sokół, głównie przez świetną postawę linii obrony biało-zielonych. Z sytuacji ofensywnych Rekordu na pewno trzeba wspomnieć o szansie Michała Hornika, którego uderzenie obronił bramkarz Sokoła.