Pierwsza połowa rozpoczęła się dla czechowiczan bardzo udanie. Już w 7. minucie efektownym trafieniem popisał się Daniel Iwanek, który po asyście Adriana Pindery zdecydował się na odważny strzał z ponad 20 metrów. Mocno uderzona piłka po tzw. koźle zaskoczyła bramkarza i wpadła do siatki tuż przy słupku. Przez pierwsze pół godziny podopieczni MRKS-u prezentowali się solidnie, tocząc wyrównaną walkę z wyżej notowanym przeciwnikiem.

 

Goście z Andrychowa doprowadzili do wyrównania w 19. minucie, gdy po rzucie rożnym Szymona Wróblewskiego i niepewnej interwencji czechowickiej defensywy, z bliska trafił Patryk Koim. Do przerwy obie strony miały jeszcze swoje okazje – po stronie gospodarzy ponownie groźny był Iwanek, z kolei goście byli bliscy objęcia prowadzenia po uderzeniu Wróblewskiego w boczną siatkę.

 

Po zmianie stron obraz gry uległ diametralnej zmianie – niestety na niekorzyść MRKS-u. Seria błędów indywidualnych i brak organizacji w defensywie sprawiły, że między 51. a 56. minutą drużyna z Czechowic straciła aż trzy bramki. Najpierw piłkę do siatki po składnej akcji duetu testowanych zawodników Beskidu skierował jeden z nich efektownym strzałem z dystansu, chwilę później głową podwyższył Tomasz Kaczmarczyk po miękkiej wrzutce Wróblewskiego, a na 1:4 podwyższył Dawid Sarnecki po dograniu Norberta Klimczyńskiego.

 

Gospodarze nie potrafili w tym okresie nawiązać walki z dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Beskid dominował w środku pola i konsekwentnie wykorzystywał błędy czechowiczan. W 70. minucie padł ostatni gol spotkania – po odbiorze Michała Kramarza i akcji Budka – Klimczyński dopełnił formalności, kierując piłkę do siatki po krótkim dryblingu i lekkim rykoszecie.

 

Dopiero w końcówce MRKS nieco się otrząsnął, a kilka zmian w składzie przyniosło świeżość w ofensywie. Swoje szanse mieli m.in. Iwanek i zawodnik testowany, ale za każdym razem na posterunku był Grzegorz Gacur. W 77. minucie Marek Jonda obił słupek strzałem z 16. metra, a dobitka Konrada Bukowczana minęła bramkę.