Świetnie weszli w mecz "rekordziści". W 4. minucie na prowadzenie biało-zielonych wyprowadził Michał Marek po dobrze rozegranym rzucie rożnym. Szanse na kolejne bramkowe "łupy" - były. W kilku sytuacjach Michał Widuch wykazał się kunsztem bramkarskim. Miało to miejsce przy próbach Kadu, Grzegorza Haraburdy czy Franco Spellanzona. W 17. minucie umiejętnościami wykazał się natomiast Michał Kałuża

 

Chwilę później doszło do kontrowersji (nieostatniej) w tym spotkaniu. Arbiter ukarał Kałużę czerwoną kartką po faulu na Viniciusie Lazzarettim. Z rzutu karnego nie pomylił się Breno Bertoline. Obie ekipy na przerwę schodziły przy wyniku 1:1. 

 

W "świątyni" Rekordu zameldował się Jakub Florek i młody golkiper w kilku sytuacjach wykazał się sporym potencjałem, m.in. przy świetnej obronie strzału głową Miguela Pegachy. W 25. minucie Piast objął jednak prowadzenie, po tym jak Teixeira skorzystał prostej stracie Rekordu. Trzecia bramka padła łupem gliwiczan w konsekwencji całego "łańcuszka" błędów biało-zielonych. Szansę na trafienie kontaktowe miał Marek w 34. minucie, lecz zabrakło mu minimalnie precyzji. Sporo emocji, niekoniecznie tych pozytywnych, przyniosła końcówka meczu. Kolejny rzut karny dla Piasta w 38. minucie, który w ogóle nie powinien mieć miejsca, wszak wszystko odbyło się przed linią szóstego metra. Z tym jednak dobrze poradził sobie Florek. W 40. minucie Spellanzon został ukarany czerwoną kartką - również mocno dyskusyjną. "Rekordziści" schodzili z parkietu z porażką, ale także z dużą dozą frustracji na decyzje arbitrów. 


I trudno im odmówić - obiektywnie - racji...