Spotkanie rozpoczęło się od przewagi przyjezdnych, którzy lepiej operowali piłką i stworzyli sobie kilka okazji. Dwukrotnie obramowanie bramki uratowało LKS Leśna od straty gola, a w innych sytuacjach dobrze interweniował bramkarz gospodarzy. Mimo tego to gospodarze jako pierwsi cieszyli się z trafienia - w 24. minucie po rzucie wolnym i precyzyjnym dograniu piłkę głową do siatki skierował Kajetan Lach.

 

Po przerwie Podhalanka rzuciła się do ataku i już w 47. minucie doprowadziła do remisu - szybka akcja skrzydłem zakończyła się podaniem wzdłuż bramki, które na gola zamienił Dominik Słowik. W 70. minucie goście objęli prowadzenie, choć w niecodziennych okolicznościach - po zamieszaniu w polu karnym niefortunnie interweniował Mateusz Piątek, kierując futbolówkę do własnej siatki.

 

Nie załamało to jednak gospodarzy, którzy natychmiast ruszyli do odrabiania strat. W 75. minucie Piątek - odkupił swoją pomyłkę. Po rzucie rożnym piłka spadła mu pod nogi i mocnym strzałem doprowadził do wyrównania. Ostateczny cios padł w 87. minucie, gdy Podhalanka sprokurowała rzut karny po zagraniu ręką. Pewnym egzekutorem jedenastki był Lach, ustalając wynik spotkania na 3:2.

 

- Szczęście nam dopisało. Cieszę się, bo takie punkty smakują podwójnie. Mamy 12 punktów i to bardzo fajny wynik. Przeżywamy naprawdę dobry moment - mówi prezes LKS-u Piotr Raczek.