Żar i Wilamowiczanka zagrają o awans. "W finale karnych raczej nie będzie..."
Półfinały baraży o awans do Ligi Okręgowej Bielsko-Tyskiej przyniosły dokładnie to, czego można było się spodziewać po meczach o tak dużą stawkę. Ogromne emocje, wiele walki i minimalną liczbę błędów. W obu przypadkach o losach rywalizacji decydowały rzuty karne, a o promocję do wyższej ligi Wilamowiczanka zagra z Żarem Międzybrodzie Bialskie.
W Pisarzowicach miejscowy Pionier podejmował Żar Międzybrodzie Bialskie. Spotkanie od początku było niezwykle wyrównane. Obie drużyny skupiały się przede wszystkim na zabezpieczeniu własnej bramki, przez co sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Po 90 minutach utrzymał się bezbramkowy remis, a w konkursie jedenastek więcej zimnej krwi zachowali goście, zwyciężając 4:3. - To był bardzo wyrównany mecz, takiego się jednak spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że będzie mało bramek i dużo walki. Pionierowi ten mecz źle się ułożył, bo już w 2. minucie stracili Michała Strzeżonia, jednego ze swoich wyróżniających się zawodników. Karne były jednak sprawiedliwym rozstrzygnięciem, bo nie było wielu sytuacji strzeleckich - mówi prezes Żaru Międzybrodzie Bialskie, Michał Kołek.
Jak podkreśla działacz, na uwagę zasługiwała również atmosfera spotkania. - Dużo ludzi pojawiło się na stadionie. Byłem pozytywnie zaskoczony przyjęciem przez kibiców gospodarzy. Zostaliśmy bardzo miło przyjęci, za co należą się gospodarzom słowa uznania - dodaje.
Jeszcze więcej dramaturgii było w Wilamowicach. Miejscowa Wilamowiczanka długo nie potrafiła znaleźć sposobu na Zaporę Wapienica. W 80. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Szymon Rosner, jednak zaledwie 5. minut później goście doprowadzili do wyrównania po samobójczym trafieniu. Także tutaj konieczna była seria rzutów karnych, w której lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 5:4.
- To był mecz, w którym z jednej i z drugiej strony było więcej respektu i wyczekiwania niż nastawienia na stwarzanie sytuacji bramkowych. Nikt nie chciał się otworzyć. Jestem dumny z drużyny, bo po tych wszystkich głośnych odejściach niewielu dawało nam szanse. Młodzież bardzo pozytywnie zaskoczyła. Tym razem się nie udało, ale taki jest sport - ocenia dotychczasowy szkoleniowiec Zapory, Rafał Bednarek.
Tym samym poznaliśmy skład finału baraży. W sobotę, 20 czerwca o godzinie 17:00, Wilamowiczanka Wilamowice zmierzy się z Żarem Międzybrodzie Bialskie. Stawką będzie miejsce w Lidze Okręgowej Bielsko-Tyskiej. - Według mnie ten mecz na pewno nie zakończy się rzutami karnymi. Postawiłbym, że padnie powyżej 2,5 bramki, choć nie wiem, w którą stronę to pójdzie (śmiech). My na pewno powalczymy, a wygra lepszy. Jestem przekonany, że kibice zobaczą świetne widowisko - zapowiada Michał Kołek.