I to podwójne! Najpierw, już w 5. minucie, Agnieszka Glinka sfaulowała w polu karnym Paulinę Filipczak. Decyzja sędziny mogła być tylko jedna. A finalizacja? Kinga Ptaszek bliska była skutecznej interwencji, ale strzał Magdaleny Dąbrowskiej gola przyjezdnym przyniósł. Po raptem 120. sekundach od objęcia prowadzenia ponownie piłka zatrzepotała w siatce bramki Rekordu. Po efektywnym wejściu w "16" autorstwa Gabrieli Fesinger, dystans dzielący biało-zielone od konkurentek błyskawicznie zrobił się znaczący.

Nie można podopiecznym Mateusza Żebrowskiego odmówić tego, że przy dalece niekorzystnym obrocie spraw nie podjęły "rękawicy". Czujność Moniki Suwalskiej sprawdzała uderzeniami z dystansu Alicja Bednarek, ale ani to z 17. minuty z rzutu wolnego, ani późniejsze z minuty 26. nie przyniosły bielszczankom pożądanego efektu. W 37. minucie stało się to, na co zawodniczki z Cygańskiego Lasu zasłużyły. Po rzucie rożnym rozmiary strat zmniejszyła Julia Gutowska, co zwiastowało emocje w spotkaniu 6. kolejki ekstraligowej.

Wstęp drugiej połowy był obiecujący. W pierwszych minutach Roksana Gulec oraz Joanna Krzyżanowska wykazały się aktywnością pod bramką łodzianek. Entuzjazm opadł jednak w 60. minucie, kiedy solową akcją Filipczak podwyższyła wynik na 3:1. Przewaga piłkarek Grota wówczas wzrosła - na dowód 75. minuta i wtórna egzekucja Filipczak, nieuchwytnej dla bielskich defensorek i ustalającej licznik strzelecki w konfrontacji pozytywnej z perspektywy przyjezdnych.