- Spadł nam kamień z serca. Zawodnicy zostawili na boisku kawał zdrowia, zagrali świetny mecz. Miło było patrzeć na to zaangażowanie i tę chęć zdobycia zwycięskiej bramki. Obraz naszej drużyny zmienił się o 180 stopni, choć skład był praktycznie taki sam - podkreślał nam trener Spójni, Patryk Pindel.

 

Początek spotkania upłynął pod znakiem wzajemnego badania sił, jednak między 5. a 10. minutą zdecydowanie lepiej prezentowała się Spójnia. Goście przejęli inicjatywę, lecz dobrze zorganizowana defensywa Unii nie pozwalała na stworzenie klarownych okazji. Z czasem gra się wyrównała, choć gospodarze długo nie potrafili zagrozić bramce Volodymyra Kotelby. Najbliżej otwarcia wyniku był w 35. minucie Wojciech Pisarek, który znalazł się sam na sam z bramkarzem Unii, jednak golkiper gospodarzy wygrał ten pojedynek. 3. minuty później świetną akcję przeprowadził Bartłomiej Ślosarczyk, wjechał w pole karne i oddał strzał z 7. metrów, ale ponownie dobrze interweniował bramkarz miejscowych.

 

Po przerwie Spójnia szybko wróciła do ofensywy. Patryk Fabian huknął w okienko, lecz golkiper Unii popisał się efektowną paradą. Chwilę później po rzucie rożnym groźnie główkował Kamil Turoń. Wreszcie w 55. minucie goście dopięli swego. Faulowany w polu karnym był Ślosarczyk, a sam poszkodowany pewnie wykorzystał rzut karny. Unia próbowała odpowiedzieć, ale długo nie potrafiła znaleźć sposobu na defensywę Spójni. Najgroźniej było w 73. minucie, gdy Kotelba kapitalnie obronił sytuację sam na sam. W końcówce jeszcze raz dał o sobie znać Fabian. Po faulu na Patryku Czadrze uderzył z karnego, lecz ponownie lepszy okazał się bramkarz gospodarzy i finalnie stan 1:0 utrzymał się do końca.