Goście byli drużyną lepszą w premierowej części meczu, aczkolwiek gola zdobyli „tylko” jednego. W 13. minucie Jakub Kantyka dośrodkował z rzutu wolnego do Konrada Michalca, którego główka zaskoczyła Patryka Zapałę. Kilka innych obiecujących akcji zaczepnych zespołu z Żywca nie przyniosło pożądanego skutku, co poniekąd zemściło się w odsłonie rewanżowej. W niej padło wyrównanie, kiedy w 64. minucie Krzysztof Glonek wcelował do siatki uderzeniem z narożnika „16”. W tym fragmencie to Błyskawica prezentowała się korzystniej i miała też kilka niezłych szans, by szalę przechylić na swoją stronę, m.in. Jakub Węglorz, Maciej Herman czy Kacper Wojnar. Emocje na murawie były dziś do końca, wszak w 93. minucie na bramkę drogomyślan popędził w kontrze Jakub Michalec, by trafić w słupek...

– Najbardziej żałujemy niewykorzystanych szans w drugiej połowie, kiedy podnieśliśmy się po mniej udanej pierwszej. Towarzyszy nam niedosyt, ale mogło się też skończyć gorzej dla nas, więc tak całkiem narzekać nie możemy – ocenił Krystian Papatanasiu, szkoleniowiec Błyskawicy.

Nastroje w szeregach Stali-Śrubiarnia były podobnie – dwojakie. – Szkoda, że swojej przewagi nie udokumentowaliśmy, gdy mieliśmy lepsze momenty od przeciwnika. Taka jest piłka, że nikt się jakoś specjalnie po tym remisie nie cieszy, ale i trzeba szanować w naszym przypadku skromną zdobycz wyjazdową – wyjaśnił trener żywczan Przemysław Pitry.