Zarówno piłkarze Drzewiarza, jak i Błyskawicy mieli chęć, aby na zimową przerwę udać się ze zwycięstwem na koncie. Dążenia ku temu obie strony podjęły dość szybko. Po kilkunastu sekundach prowadzić mogli nominalni goście, ale Paweł Góra był na posterunku przy strzale z dystansu Jakuba Laskowskiego. Odpowiedzią Drzewiarza była wraz z upływem kwadransa próba Konrada Kudera z okolic 25. metra z rzutu wolnego, ale i tym razem swoje między słupkami zrobił Patryk Zapała. Gdy zanosiło się mimo wszystko na połowę bezbramkową, tuż po przechwycie w 45. minucie zbyt daleko wysuniętego golkipera Błyskawicy zaskoczył efektownym lobem Kuder.

Jasieniczanie schodzili na przerwę zadowoleni, ale z zaliczki długo się nie cieszyli. Już w 50. minucie idealnie na dalszy słupek dośrodkował Patryk Ułasewicz, a „szczupak” Eryka Rybki dał ekipie z Drogomyśla wyrównanie. Nie okazał się to punkt zwrotny spotkania, aczkolwiek przyznać trzeba, że w tej odsłonie to Błyskawica sprawiała lepsze wrażenie. Drzewiarz o gola mógł pokusić się realnie tylko przy próbie Kudera, usiłującego zmusić Zapałę do sięgania „za kołnierz” bezpośrednio z rzutu rożnego. Przyjezdni atakowali zaś częściej. W 62. minucie uderzenie Rybki po podaniu Krzysztofa Koczura sparował wybornie jasienicki golkiper. Nieznacznie celu minął strzał, jaki w 79. minucie oddał Volodymyr Varvarynets. Spudłował także w 85. minucie Kacper Wojnar, a na zakończenie konfrontacji mocne uderzenie Varvarynetsa raz jeszcze bezbłędnie „przeczytał” Góra, wyrastający tym samym na jednego z głównych aktorów sobotniego starcia.

Którą ze stron beskidzkich derbów podział punktów ucieszył bardziej? – Na pewno szanujemy tą zdobycz – oznajmia grający trener Drzewiarza. – Nie przegraliśmy, ale niedosyt nam pozostał, bo w drugiej połowie przeważaliśmy i mieliśmy sporo sytuacji, by wyjechać ze zwycięstwem – komentuje z kolei Krystian Papatanasiu, szkoleniowiec Błyskawicy.