Zanim kibice na dobre zgromadzili się na trybunach, nastąpiło już otwarcie wyniku ciekawej konfrontacji. Petherson sfaulował w polu karnym Bartosza Kusa, co nie umknęło uwadze arbitra. Egzekucji po rękach Rafała Pępka dokonał Tomasz Janik. Radziechowianie chcieli wykorzystać swój pozytywny start. W 6. minucie mogło być 2:0, ale golkiper Smreka efektownie wybronił zmierzające „w okienko” uderzenie Janika. Po kwadransie goście się przebudzili, by w 27. minucie za sprawą Marcela Ormańca i jego precyzyjnego strzału doczekać się wyrównania. Nieco wcześniej tylko umiejętnościom Pępka zawdzięczali to, że nie przegrywali wyżej. Ekipa ze Ślemienia miała również przed przerwą groźne próby Omonedo ClintonaPiotra Górnego, lecz wynik w tym przypadku zmianie nie uległ.

Jeszcze więcej emocji było po zmianie stron. W 63. minucie dośrodkowanie Marka Nogi trafiło pod nogi Kacpra Najzera, który ze spokojem plasowanym uderzeniem dał „Fiodorom” ponowną przewagę. W 58. minucie Oskar Biernacki stanął „oko w oko” z Pępkiem, ale w tej sytuacji miejscowym nie było się dane cieszyć. Stan zysków i strat wyrównał się w 71. minucie. W protokole meczowym „zaistniał” Bruno Salazar, ale największy w tym udział Wojciecha Barcika, który niegroźną z pozoru próbę przepuścił w sobie wiadomy sposób do siatki. Kiedy w 78. minucie z boiska wyleciał za nadmiar żółtych kartek Petherson, zapowiadało się nawet na zwycięstwo GKS-u. Tym bardziej, że podopieczni Sebastiana Gruszfelda ruszyli do ataku. Główkę Janika fenomenalnie sparował Pępek, a jego koledzy z zespołu zapobiegli stracie bramki po kornerze...

Pewnym zaskoczeniem było to, że w 88. minucie po stracie piłki przez defensorów GKS-u Clinton zadbał o gola numer 3. dla Ślemienian. Radziechowianie nie zamierzali się poddawać. W 93. minucie Marcin Gustyński rozprowadził akcję do Igora Handzlika, który lewą nogą ulokował futbolówkę pod poprzeczką, gwarantując swojej drużynie domowy punkt na święta.